Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Old Jamaica Ginger Beer Soda, sushi i zupa miso

30 marca 2008 | 22:04:47 | Kategorie: Jedzenie | 7 komentarzy | Permalink

Wołami pisze na tym BEER nie?

Czytaj dalej...

reklamy serwisów randkowych na odwiedzanych stronach

27 marca 2008 | 20:29:34 | Kategorie: ziewnik, Życie | 10 komentarzy | Permalink

Komentarz numer 50 (niestety nie ma ID) we wpisie Zapomniana tradycja Śmingusa-Dyngusa? u Kasi Rogowskiej przypomniał mi, że ja też faktycznie często widziałem takie reklamy na odwiedzanych stronach. Co prawda jakoś ostatnio przestałem je zauważać, to jednak były (hmm, a może i dalej są) one bardzo często wyświetlanymi, zwłaszcza w interfejsie GMaila. Królowało mocno promujące się be2.pl, ale zdarzało się również wedwoje.pl czy przeznaczeni.pl. A tymczasem przy wpisie u Kasi, reklam 6 i aż trzy z nich to serwisy randkowe. jakja.pl, zapoznanie.pl (nie mają favikonki?) i wspomniane już be2. Nie jestem pewien, czy nie widziałem też najsłynniejszego sympatia.pl. Reklamującej się świeżością randka.pl też nie widziałem. Innych serwisów wymieniał nie będę, bo nie znam i nie mam ochoty szukać.

W najbliższej przyszłości nie planuję też z nich korzystać, ale wymienić by pomóc strudzonym wędrowcom mogę.

Jednak nie to było najważniejsze, tylko to, skąd te reklamy tak często brały/biorą mi się przed oczami? Skrzynka gmailowa z setkami powiadomień o wpisach i treściami komentarzy zawiera aż tak dużo treści sterujących wyświetlanym kontekstem, że takim łatwym celem jestem? Czy może bezwzględne Google śledzi po jakich stronach chodzę i o czym czytam, czasem piszę? Bo u Kasi to dużo z tego, że w treści znalazły się odpowiednie informacje. Ciekawe ile byłoby ich przy tym wpisie? Ale dopóki bug 598 występuje nie przekonam się jakie CTR bym miał… ;)

Ale dosyć tego nudzenia. Mimo resztek śniegu za oknem przecież ostatnio hurtowo wiosna przyszła, co nie? ;)

druga w nocy, ludzie pracują

27 marca 2008 | 03:23:19 | Kategorie: Varia | 35 komentarzy | Permalink

Wychodzę z biura przed drugą, bo tak wyszło. Jest jasno, bardzo. Przychodzę na przystanek. Pusto. Panowie z Sity dzielnie rozsypują piasek po chodnikach, odgarniają śnieg z przystanków i okolic wejść do metra. Jakże to niesamowite.

Jeszcze tak długo w pracy nie byłem, no, prawie, nie licząc tego, że raz nie udało mi się wyjść przez znacznie dłuższy czas. Ale współpraca przy konfiguracji port channeli i trunków dla wielu kart na VMware z na urządzeniach Cisco dała mi trochę radości. Nie myślałem, że to aż takie proste, zwłaszcza, że dotychczasowe kontakty z adminami sieciowymi nastrajały do myśli, że to takie dość trudne jest i jeszcze wielu rzeczy nie da się zrobić. Prościutkie polecenia, łatwa składnia, gdzie tam poleceniom iptables do tego. Na dodatek kolega w pewnym momencie powiedział, że dwadzieścia lat temu to chyba nikt by nie pomyślał, że za kopiowanie i wklejanie kilkunastu wyrazów z jednego do drugiego okienka będą nam płacić…

A na koniec trochę dziwne pytanie: czy ktoś spotkał się z informatykami popijającymi Neospasminę?

mikroblogowanie zabija zwykłe blogowanie?

25 marca 2008 | 21:15:27 | Kategorie: ziewnik | 48 komentarzy | Permalink

No właśnie — czy aktywne np. blipowanie zabija tworzenie nowych wpisów np. na własnym Joggerze? Nie jestem pewien, czy gdzieś już nie było wpisu na ten temat i przypadkiem się na czymś nie wzoruję, ale nie chce mi się szukać. I oczywiście jestem więcej niż pewien, że taki problem nie dotyczy blogów czysto tematycznych, a tylko takich ogólnożyciowych. Co bardzo dobrze widać po aktywności bardzo aktywnych kiedyś osób na Joggerze mocno udzielających się teraz na Blipie. Na potwierdzenie braku zagrożenia dla blogów wąsko(?) specjalizowanych niech posłuży Internet wypunktowany i bliplog Marcina (myślę, że mi wybaczy ten niewyszukany lans jego osobą). Innych aktywnych na Blipie, a już niekoniecznie na prywatnych blogach (te o kotach się nie liczą, bo też są tematyczne) — chociaż mierzone inną miarą, to zestawienie to wydaje się być całkiem odpowiednie — można znaleźć tu: TOP150 użytkowników blipa. Jak widać, ja też się trochę opuszczam, np. byłem na FOSDEMie i słowa o tym nie napisałem… A fajnie było i prenumeratę wylosowałem.

Ale dlaczego poruszyłem ten temat? Bo będąc dziś w sklepie i szukając na półce chilijskiego wina znalazłem wino Grigorij:

Czytaj dalej...

Mała wielka miłość

25 marca 2008 | 19:58:39 | Kategorie: Kultura | 5 komentarzy | Permalink

Byłem na tym filmie w kinie. Taki duży tydzień temu. Z kimś oczywiście. I nawet obejrzałem z przyjemnością. Aż dziwne, nie? Bo to komedia romantyczna. Ale to nic, może dlatego się tak przyjemnie oglądało, że nie było obecnego wszędzie Żmijewskiego, Kota, Karolaka i Zakościelnego (no wiecie, takie same ciacha ;) ). Czyli standardowej obsady komedii romantycznych. Chociaż Grochowska to w „Tylko mnie kochaj” grała — ale to sprawdziłem dopiero teraz na Wikipedii, więc się nie oburzam. A z nazwiska to tylko Mikołaja Grabowskiego umiałem nazwać — dziwne nie? Miałem o tym nie pisać, bo to już miło czasu kawałek upłynął, ale dziewczyny w rozmowie w kuchni przed chwilą przypomniały i wena przyszła…

I najważniejsze: nie wszyscy bohaterowie byli piękni, młodzi i bogaci, w super apartamentach, samochodach.

W każdym razie, polecam jeśli ktoś jeszcze nie widział.

termostat, prasowalnica i okolice

21 marca 2008 | 21:05:32 | Kategorie: Tech, Życie | 3 komentarze | Permalink

Jest sobie prasowalnica walcowa (taki mały, domowy magiel), produkcji Predom Metrix. Ma z piętnaście–dwadzieścia lat. Czyli firmy, która praktycznie od dawna już nie istnieje, bo to Metrix to już nie to samo. I co? Oczywiście się psuje coś. Nie chce się włączać, a grzałka niedawno była wymieniana. Podejrzenie pada na termostat. Ale nie ma czasu w zakręceniu spojrzeć nań. W sieci nic nie ma. Wyszukuje tylko jakieś prasowalnice firmy Miele, w cenie, która jest absolutnie nieakceptowalna. Konsultacje w mijanym po drodze do pracy punkcie potwierdzają podejżenia — te wszystkie bimetale i inne się zużyły. Kupić nowego nie można, ale zregenerować i owszem. Sto–sto dwadzieścia złotych będzie kosztować i potrwa około miesiąca. Cóż, trzeba będzie tak zrobić, bo mimo, że żelazko nowe i nawet dobrze się prasuje, to jednak ilość czasu na zabawę wzrasta w nieodpowiedni sposób.

Czytaj dalej...

znajoma — nieznajoma osoba na n–k

21 marca 2008 | 17:55:22 | Kategorie: Varia, Życie | 4 komentarze | Permalink

Dostałem zaproszenie od mocno młodej dziewczyny o tym samym nazwisku na N-K. Bez zdjęcia. Stwierdziłem, że kompletnie nie kojarzę, to zapytam kto to i czy się znamy. Oczywiście odpowiedź, że się znamy, blisko mieszka. Sąsiadki moje ma w znajomych. Ale ja dalej nie wiem kto to jest. Ale skoro inni ją znają to ja pewnie też, kiedyś zapytam kto to pomyślałem i dodałem do znajomych. A dziś zobaczyłem w poczcie, że coś nowego wisi. No to zajrzałem, dodałem, sprawdziłem czy są, itp. A tu przy tej dziewczynie zdjęcie. Ale na awatarze i tak nie poznaję. Dopiero w powiększeniu. I zaskoczenie: "Aaaa, fakt, przecież A. miał dużo młodszą siostrę…"

Pamięć niedomaga, starzeję się…

Prosta droga na skróty z hotelu na szkolenie…

19 marca 2008 | 10:11:03 | Kategorie: Varia | 4 komentarze | Permalink

Taka prosta droga z Hotelu System Pop przy Josepha Conrada 35 w Krakowie, do ITL Polska przy Jasnogórskiej 23. Prawda, że całkiem prosta. A to tylko dlatego, żeby nie trzeba było stać chwilę w korku… Drugiego dnia nawet nawigacja już niepotrzebna — przynajmniej nie każe udawać się w niepożądanym kierunku.

Trasa z dzisiaj. Trasa z wczoraj.A to trasa chyba najoptymalniejsza.

Fajne nie ;)

A przede wszystkim widać, jak bardzo wciągające jest szkolenie CEH

Za to znaleźliśmy trasę najbardziej optymalną

0x1F przy czekoladzie — jednak 0x20

13 marca 2008 | 22:39:40 | Kategorie: Życie | 4 komentarze | Permalink

Spędziłem kawałek dzisiejszego wieczoru z pewną bardzo miłą osóbką przy czekoladzie pitnej w Staroświeckim Sklepie i muszę przyznać, że o ile owocowa, a dokładniej gruszkowa, czekolada pitna jest pyszna, to taka z dodatkiem chili już niekoniecznie, bo nie dałem rady jej wypić. Ale jest to prawdziwa czekolada, a nie woda z czymś. Nie pamiętam kompletnie gdzie czytałem, że taka przyprawiona na „ostro”(?) pobudza zmysły… Bo Indianie południowoamerykańscy taką pili. A jak jest z tym pobudzaniem zmysłów? — Być może, być może… ;)

Ale delektując się czekoladą można usłyszeć z sąsiedniego stolika wywody jaka to Vista niedobra, bo nie można skopiować pliku Outlooka z kontaktami — „takie Ulubione” — z/do „files … settings czy gdzieś tam”, ma takie dziwne menu start i najlepsze jest takie klasyczne ze starego Windows, a informatycy to na Windows mówią, że jest be i najlepiej używać Linuksa „ale ja nie umiem go używać”, a „Open Office to chyba kawałek Linuksa jest, ale używać go, to nie, bo jak ktoś do pracy w Wordzie przyzwyczajony, to mu trudno” i temu podobne kwiatki… Ale panie były w szpilkach (w których nie umiały chodzić), w krótkich spódniczkach i miały blond włosy, to posłuchaliśmy tej stosunkowo głośnej wymiany zdań z uśmiechami.

W sumie, to jednak 0x20, ale… ;)

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl