Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



„Lekki drink”

30 stycznia 2008 | 21:48:16 | Kategorie: Jedzenie | 9 komentarzy | Permalink

Pół litra spirytusu, rektyfikowanego, delikatesowego albo takiego innego, podobnego. Pół litra soku cytrynowego, świeżo wyciśniętego i przecedzonego. Pół litra miodu.

Dobrze mieszamy, może być od razu w butelce lub butelkach i odstawiamy do „przegryzienia się”.

Czas „przegryzania się”? Nie wiem. Ale dwa tygodnie, miesiąc — może wystarczy, trwania procesu i powstrzymywania smaku osoby robiącej i osób kibicujących. Ale, wiadomo, im dłużej, tym lepiej. Oczywiście trzeba ten boski napój od czasu do czasu przemieszać, bo miód lubi osiąść. Ręczne mieszanie to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale skoro nie ma pod ręką mieszadła ultradźwiękowego…

Nie wiem jak to się zwie. Cytrynówka, miodówka cytrynowa, cytrynówka miodowa? Bo sama miodówka to raczej nie. A tą ostatnią chwalą się często w różnych hotelach, restauracjach i zajazdach…

produkcja cytrynówki miodowej, 1 etap, miód w butelce

Surowce wtórne — czysty zysk

27 stycznia 2008 | 23:14:12 | Kategorie: Varia | 8 komentarzy | Permalink

Do tramwaju, którym jechałem dziś z Dworca Centralnego wsiadła pani. Pani zbierająca surowce wtórne. Usiadła tak ze trzy fotele przede mną. (Coś niesamowitego, że tramwaj był taki pusty, jakby prawie nikt nie wracał z weekendu do stolicy…) Pani miała dwie duże wypchane torby, takiż plecak, brudne czerwone, ortalionowe spodnie dresowe i jakąś kurtkę. Zapach nie był zbyt intensywny, więc może to te surowce? Wysiadła przy Arkadii. Ale jakie ona miała buty… Takie do kostek, z brązowego nubuku, na sensownej podeszwie — nie, nie było widać, czy to Vibram… — i na dodatek całkiem czyste — aż obejrzałem swoje upaćkane w śniegowej brei na południu…

Aż tak dochodowy to jest interes?

Drobna przyjemność

19 stycznia 2008 | 19:11:40 | Kategorie: Tech, Życie | 16 komentarzy | Permalink

Chwilkę przed południem wybrałem się na pierwszy w 2008 roku Bootstrap. Lało jak z cebra. Na szczęście tramwaje są nieprzemakalne. Ale do i od przystanku kilka minut spaceru mnie dzieliło, czyli przyjemność średnia. Jednak kroki wzdłuż Wroniej obok terenów po Browarach Warszawskich nie były takie całkiem nieprzyjemne — Warszawa dalej mnie zaskakuje zakładami przemysłowymi i pozostałościami po nich w Centrum i przyjemnie na takie coś niespodziewanego trafić. Podobnie jak kompleksy w okolicach Kasprzaka na Woli — ale tam to chyba tylko PGNiG został ze swoimi biurowcami. I tory tramwajowe na Chłodnej, pewnie z tego okresu co te na Krakowskim Przedmieściu. To ta Chłodna, opisana tu — Wola pełna kontrastów.

Czytaj dalej...

na starych śmieciach

18 stycznia 2008 | 01:01:48 | Kategorie: Życie | 3 komentarze | Permalink

Byłem wczoraj na prezentacji sprzętu w siedzibie poprzedniego pracodawcy. To przy okazji odwiedziłem chłopaków. Chwilę pogadaliśmy, wypiłem kawę, pytali, czy przypadkiem nie mam zamiaru wrócić… Jest po staremu, nie licząc większej ilości kwiatków w open space i odnowionej kuchenki. Ale jakby ciszej. Niestety nie było wszystkich, a niektórzy nie zwrócili uwagi, że ktoś „obcy” się kręcił. Tak korporacyjnie jak w gazetach opisują. Na niektórych monitorach nasza klasa albo jakaś gra, czy inna strona www. Ale już wolę mój natłok pracy. Chociażby dla tych certyfikatów, o których wspomniałem w poprzednim wpisie. Ale tam raczej siwzów nie piszą. Miło było Ich odwiedzić. Pewnie pierwszy i ostatni raz nadarzyła się okazja.

siwzy są fuj i tyle

18 stycznia 2008 | 00:51:30 | Kategorie: Tech, Varia | 1 komentarz | Permalink

Pisanie SIWZu to katorga. Zwłaszcza takiego, w którym nie można dokładnie wymienić tego produktu jaki chce się kupić. I potem trzeba się na przykład borykać z dziesięcioma modelami laptopów w firmie, z których część nie obsługuje DVI przez stację dokującą i temu podobne kwiatki. No ale nie można, bo jest sprzeczne z Prawem Zamówień Publicznych i Urząd Zamówień Publicznych może się przyczepić. I szkól tu na nowo administratora, jakby ten nie miał nic innego do robienia (chociaż z certyfikatu się pewnie ucieszy przy okazji zmiany pracy) albo zatrudniaj nowego. Inni też się czepiają. Nawet na konferencjach o tym piszą: „Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia w procedurach przetargowych w informatyce”. Pisząc dziś kawałek specyfikacji na zakup większej ilości tego co już mam wymyśliłem, że mogę napisać bezpośrednio nazwę tego co chcę kupić, chociaż nie jako produktu do kupienia, tylko produktu, z którym ten zakupiony ma współpracować… Wymaganie braku nazwy robi się wirtualne…

Bazylek

17 stycznia 2008 | 18:39:06 | Kategorie: Humor, Zwierzaczki | 9 komentarzy | Permalink

Wracałem ze spotkania do pracy po komputer. Spokojnie, nie spiesząc się, bo gdzie i po co. A tu coś małego, białego i kudłatego mnie dogoniło. I zaczęło się łasić. Dało się pogłaskać. Terier szkocki. Strasznie przyjacielski. Nie chciał odejść. Skakał mi na nogę. Jego ludzki towarzysz odciągając go delikatną perswazją stwierdził, że piesek choruje na chorobę sierocą. Musiałem poczekać aż odejdą kilka metrów, a Bazylek wciąż się za mną oglądał… I tak niespiesznie szedł. Prawie jak ja.

Amper, w następnym wcieleniu będziesz Huskym albo takim terierem. Jeszcze się nie zdecydowałem ;)

Tylko szkoda, że przestałem nosić ze sobą aparat, bo na tych zdjęciach w sieci nie jest już taki ładny… Bo w sumie na tych zdjęciach ma tak śmiesznie obciętą sierść i ustawiane są jeszcze śmieszniej z podniesionym ogonem i odciągniętymi do tyłu łapami. Brrr…

ładna nazwa, krótka nazwa

16 stycznia 2008 | 22:09:39 | Kategorie: Humor, Varia | 32 komentarze | Permalink

Mój kochany pracodawca ma bardzo ładną i krótką nazwę. 48 znaków. A jak przyjadą chłopaki z terenu to kolejne 18 do 26. Chociaż w dawnych czasach to było 69 i odpowiednio 10 do 18. Ta nowa nazwa jest fajniejsza, bo nie można jej skracać i dodatkowo trzeci człon jest fajnie przeinaczany, na co najmniej dwa sposoby. I jest wesoło jak trzeba wypisać fakturę. Oczywiście wypisujący przepisują wszystko z wizytówki. A to przeinaczą nazwę, a to skrócą w kreatywny sposób i potem trzeba korekty wypisywać. Dziś pani była dzielna, bo już za trzecim razem jej się udało poprawnie wpisać nazwę, część upychając w nazwie ulicy. Ale legendy miejskie mówią o sześciu podejściach…

Te systemy do fakturowania to dziwne są. No bo jak można nie przewidzieć na nazwę płatnika pola o długości 2 do potęgi 7? ;)

Regionalny Oddział Przemytu…

komórkowe spamowanie joggera jabberem

06 stycznia 2008 | 21:44:25 | Kategorie: Tech | 3 komentarze | Permalink

Po dzisiejszym natarciu w miniblogu przyszła też przypadkiem pora na gtalka w komórce - gotalkmobile.com. Dzięki Misiek za link. Pisze się dziwnie ale jest. Będzie chwilami weselej. :)

mplayer, ubuntu, enca i brak polskich liter

04 stycznia 2008 | 01:44:27 | Kategorie: Tech | 8 komentarzy | Permalink

Brrr. Nie miałem tych polskich liter od dawna, pewnie od zawsze. Pojawiał się tylko śliczny komunikat SUB: error opening iconv descriptor przy uruchamianiu mplayera. Dziś, a właściwie wczoraj wzięło mnie na oglądanie filmu. Ale mówili niewyraźnie, napisy były. Ale nieczytelne. Kombinacje z różnymi czcionkami nie pomagały. Stary trick zmieniający mapowanie też nie — właściwie to skrypt się już nie uruchamiał. Inne propozycje ze zmianami w ~/.mplayer/config również dawały w efekcie brak efektu.

W końcu, znalazłem błąd Mplayer compiled without enca support, zmieniłem w ~/.mplayer/gui.conf zawartość sub_cp="enca:pl:cp1250" na sub_cp="cp1250" i poszło…

Tak, używam wersji z GUI.

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl