toaleta w lodówce
Wczorajsze after party było udane. W TamTam na Foksal. Każde kolejne spotkanie wygląda na coraz lepsze. Coraz fajniejsi Ci ludzie są. Z każdym wypitym przez obie strony piwem. Na dodatek to piwo nie powoduje, że jestem chory na drugi dzień, chociaż pranie jest niezbędne. Ale przecież nie piwo jest powodem, dla którego się chodzi na te spotkania. Ale piwo powoduje, że człowiek odwiedza toalety.
Przychodzi, drzwi z trójkątem uchylone. Otwiera je. Ciemno. Otwiera szerzej i pojawia się jasność. Po metalowych kafelkach z połówkami pistoletów, pisuarami i umywalkami w kształcie poideł dla zwierząt albo czarnych kafelkach w czerwone róże w damskiej toalecie w Hard Rock Cafe, kolejne odmienne doświadczenie. Ale czy odmienny stan świadomości? Zaskakujące jest, jak szybko ropuszcza się bibułka wrzuconego do pisuaru dużego niedopałka. Przy kolejnej wizycie widać tylko smętne resztki filtru. Ale przez szeroko otwarte drzwi z kółkiem widać fotel stojący naprzeciwko umywalek i luster. One to mają dobrze… Czy mają też miękki papier toaletowy?
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
a cóż to za spotkania, jeśli wolno spytać?
współpracownicy ;)
aha! a ja Cię w końcu wyszarpię na tę kawę, co Ci ją wiszę, nie myśl sobie! nie ma to tamto.
ale do stycznia musisz poczekać, jestem telepracownikiem przez najbliższe dni…
toć ja nie mówię, że już zaraz ;D
telepracownik? z rodzaju takich, co biorą 4,5zł + VAT/min? (; xD
Można powiedzieć, że tak. Chcesz, to sprzedam Ci kawałek projektu na dobry nastrój, tylko go jeszcze spisać muszę, zanim do wirtualnego biura się zaloguję ;)
spoko, pod warunkiem, że mogę zapłacić muszelkami i kamykami ;D
A takich żółtych, nieco błyszczących kamyczków, albo kawałka ziemi nie masz? Bo paciorki to mam ja.
Jeju, człowieku, ale Ty ładnie piszesz! Z taką narracją to ja się chyba spotkałem kilkanaście lat temu czytając Arkadego Fiedlera :D
Z podejrzliwością zastanawiam się teraz czy to był komplement czy nie. ;) I czy, i co Arkadego czytałem?
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.