edytor faktów
29 grudnia 2007 | 01:55:41 | Kategorie: Varia | 12 komentarzy | Permalink
Kto by nie chciał mieć pod ręką przycisku albo ikony pod kursorem myszki, których aktywowanie spowodowałoby uruchomienie takiego edytora.
Na co nam ten edytor? Jak to do czego? Do edycji faktów z życia codziennego. Po co mamy czytać o tym, że spowodowaliśmy wypadek, którego nie było albo ubraliśmy białe kozaczki, czy, że hipotetyczny Jan K. zrobił przekręt na 100 milionów, ale ze względu na błędy proceduralne przy aresztowaniu (policjanci mieli delikatnie ubrudzone białe koronkowe rękawiczki zamiast śnieżnobiałych) zostanie uniewinniony.
Nie, przecież nie chcemy czytać o czymś takim. Uruchamiamy nasz edytor, klikamy przyciskiem (lub jak kto woli, przyciskami) albo sterujemy ruchami rąk jak w Raporcie Mniejszości i zmieniamy fakty. Zamiast wypadku jest informacja o tym, że wygraliśmy np. Rajd Kormoran albo na nogach mamy glaniki, a Jan K. ma przepisane 100 miesięcy ciężkich robót. Podglądamy treść zmian — przecież nie powinno być błędów ortograficznych, bo komputer wstawia przecież słowa, ale to jednak tylko komputer. Zapisujemy zmiany i oglądamy jak zmienia się rzeczywistość, zmieniają się treści wiadomości w portalach internetowych, na wydrukowanych stronach gazet i w telewizji. Uśmiechamy się od ucha do ucha i idziemy przytulić do poduszki. Rano budzimy się wyspani i zadowoleni. Bez SleepTrackera.
Ten kretynizm przyszedł mi do głowy po przejrzeniu listy słów kluczowych z wczorajszych odwiedzin, bo był tam właśnie edytor faktów. Mieć takie coś to musi być fajna sprawa. Czy Grupa Trzymająca Władzę ma taki edytor i powinna być nazywana Grupą Posiadającą Edytor?

lemiel@jabber.wp.pl