Pierwsza Pomoc Przedmedyczna
Możesz pomóc, nie bój się…
Byle z głową!
Trzy godziny spędzone na oglądaniu prezentacji i słuchaniu tłumaczenia jej przez prawdziwego ratownika. A potem trening na fantomie, mnie oraz innych.
W sumie niewiele wiedzy, ale jak użytecznej. Podstawy prawne — np. masz prawo jazdy, to przeszedłeś przeszkolenie z udzielania takiej pomocy — wielkie oczy nie? Albo o zaniechaniu pomocy… Standard ratowniczy, łańcuch ratowniczy. Rokowania na przeżycie. Bezpieczeństwo własne, ocena reakcji pacjenta. Do kiedy uznawać go za nieprzytomnego? Udrożnienie dróg oddechowych, kontrola oddechu. Wzywanie pomocy. Resuscytacja. Wstrząs. Krwotok. Wypadki drogowe.
Tracheotomia jest oczywiście prosta, ale po treningu, do tego też są fantomy… To nie tak jak na filmach, długopisem ciach trach i jest…
Uciskanie mostka — trzeba mieć jednak trochę pary, można się solidnie zmęczyć, ale odpadło to głupie mierzenie odległości w jakiej uciskać, po prostu na środku mostka. No i co trupowi po całych żebrach w razie czego, co? Wdmuchiwanie powietrza, na spokojnie, bez przesady z ilością, byle sczelnie objąć usta i był dopływ do płuc otwarty. Pozycja boczna ustalona — żeby się nie zadławić, np. wymiocinami (kwas solny bardzo źle wpływa na płuca) albo krwią. Takiego nieprzytomnego pijaka leżącego gdzieś w trawie można np. „uratować” jeśli się brzydzimy obracając go na bok obutą nogą…
Takie proste rzeczy, niby oczywiste, a jednak… Chociaż nie zamierzam chodzić po mieście z „patrolującym” wzrokiem wyszukującym „ofiary” do udzielania im pomocy… Zgodnie zresztą z dobrą radą instruktora.
Świetna sprawa. Od dawna nabycie takiej wiedzy mi się marzyło. Wiadomo, to co napisałem, po dwóch godzinach szybkiego szkolenia to chaos, ale fachowców jest niewielu, na Joggerze pewnie AliceQ by więcej i sensowniejszego napisała.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
gdzie się szkoliłeś? [a ta tracheotomia też mnie zawsze fascynowała, choć z trochę innych względów…]
Chętnie bym włożyła komuś rurkę w gardło z innej strony.
W pracy. Ratownik z centrum medycznego był.
no ja godzinowo zaliczyłam trochę dłuższe szkolenia, bo te w pracy to taka ciut lipa była (jak zawsze, kiedy trzeba przymusowo coś odsiedzieć); zresztą wiesz, że ja się szkoliłam z zaprzyjaźnioną służbą mundurową i w sumie mam takie same kwity jak oni;) za 2 lata odnowienie uprawnień, jeśli się znów załapię...
Echo, co Ty taka niebezpieczna?
Miałam na kursie prawa jazdy. I fantom był i lekarz i film instruktażowy.
szkoda, że te umiejętności momentalnie zanikają, gdy nie są używane w praktyce. Z drugiej strony dobrze, jeśli nie ma takiej potrzeby…
huh nie wiem czy lepiej bym napisala.. napisales sensownie bo taki jest fakt.
Moze zapomniales ze obecnie jest standart 30:2 czyli 30 uciskow + 2 wdechy, czyli nie zaczyna sie od oddechow, mozna je sobie rowniez darowac jesli ktos sie brzydzi, ale lepiej jak sa – zawsze wieksze szanse..
Oddech tez trzeba wiedziec jaki – by nie nadmuchac kogos jak zaby ;)
A z uciskami to masz racje :) Jechalam kiedys RKO przez dluzszy moment na pokazach na targach szkol.. I w Katowicach i w Bytomiu czy Chorzowie – szlo sie zajechac oj szlo, ale adrenalinka daje energii :) U mnie akurat ta adrenalinka byl stres bo cholernie nie lubie nic robic gdy sie ktos na mnie patrzy (to se zawod wybralam no nie? hehe)
BonusEdit: co innego przy prawdziwej akcji – wtedy naprawde nie czujesz zmeczenia (zapomnialam dopisac huh)
No właśnie, te ilości teraz są takie 30,2,30,2 a nie jak przedtem 15,4, o ile dobrze pamiętam. Zapomniałem napisać ;)
W prawdziwej, pewnie tak, adrenalina wiadomo…
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.