Bilans pourlopowy
Prosty remont pokoju i kuchni. 100 km na rowerze. Niespodziewane spotkanie ze znajomymi. Rezygnacja z zakupu gadżetów - dorosłem? Deszcz przez przeważający czas - gdzie te moje spacery po górach? Praktycznie nierozpakowany plecak, jak zwykle. Matka twierdzi, że znowu schudłem. Pracoholizm mi służy. Jestem punktem odniesienia. Zostawiłem w domu nowy parasol, buty do biegania i dostałem na drogę nie tę książkę. Rozpoznałem ze 100 metrów w nocy patrząc na tylną klapę, że to Saab 900 wjechał w tramwaj na Babce (przecinaki dalej mają pierwszeństwo?). Nie mam pojęcia co dalej. Pora spać.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
ale to nie jest ten wpis o małych rzeczach, które cieszą?;)
bilans interesujący zaiste…
Widać urlop mi nie posłużył, bo nie wiem o co chodzi…
pracoholizm Ci służy, za dużo czasu na rozmyślania – nie…
Aaaaaaaaaa, to co Medra zapoczątkowała, nie. Na takie rozmyślania nie mam nastroju…
a ja miałabym chyba kłopot z wyliczeniem… na szczęście ktoś już skutecznie pozbawił mnie na to ochoty;D
Nie mam pomysłu na wyliczankę. A w bilansie zabrakło nowej fryzury ze skośnie uciętą grzywką — fryzjer miał taki pomysł...
zdjęcie!
może kiedyś, ale to grzywki widać nie będzie…
Witaj wśród zapracowanych ;)
remonty nigdy nie są proste. dobry gadżet nie jest zły – ja nie wyrosłam, kupuję nałogowo. geek. torba pół-rozpakowana sterczy w kącie, oskarżycielsko – znam ból. deszczu za dużo w tym roku. nie chudnij za bardzo – przyślę Ci ciasteczka, okej? dalej tylko lepiej. nie daj się rozjechać tramwajom!
Gadżety są fajne. Wczoraj dyrektor zapytał dlaczego nie kupiłem tego gps-u —, bo na trzy wycieczki nie miał sensu, ale może jak by był to więcej by było?
Ale przy okazji remontu odkryłem taką ilość „zabawek”, że się przeraziłem, ile ja kasy na to wydałem przez te parę lat… Ale wtedy miałem frajdę i tylko to się liczyło. Ale zaczynam rozumieć, dlaczego często po zmarłych starych krótkofalowcach, jeśli nie mieli markowego sprzętu, dobytek cały wywala się do kontenera. Moje pół strychu też pewnie tam się znajdzie.
Nie schudnę raczej. A ciasteczka – jeśli własnej roboty, to zawsze. A jeśli nie, to ja zrobię... Mogą być nawet osobiście odebrane lub dostarczone ;)
A tramwajom postaram się nie dać!
Echo — tak, to chyba jest sposób na… Dziś odkryłem w sobie chęć do pracy około 16:30. Po dwóch godzinach byłem z siebie dumny, ale wyszedłem z mętlikiem myśli.
Masz miesiąc, minus jeden dzień ;)
Obawiam się, że nic z tego nie będzie… Trzeba zapomnieć o wszystkim i tyle.
A widzę, że wczoraj równocześnie gdzieś indziej trwał bardzo owocny czat.
Wiesz, będzie i się zdziwisz. Ale już jestem grzeczna, nie wspomnę. ;)
Tak, czatowisko, sama jestem w szoku.;)
Cytując Twój wpis dot. karate, z mojego jogga, z przed wakacji:
może po 8 latach przerwy wrócę doń po wakacjach jak będę mógł
Właśnie rozkręcam sekcję karate w Krakowie, a o ile dobrze rozumiem, też tu pomieszkujesz?
Jeżeli tak, to Zapraszam :)
Rzuć okiem na ostatni temat u mnie, znajdziesz tam więcej szczegółów.
No, nie, niestety nie w Krakowie. Więc nie pomogę. A tu gdzie jestem po urlopie jeszcze się nie rozglądałem, ale dzięki, że mi przypomniałeś. Bo to kolejny sposób na poprawienie sobie humoru przez zajęcie czasu.
A co do Krakowa jeszcze — Paweł z Niepołomic nie prowadzi tam zajęć, albo Jerzy z Krakowa z Wojtkiem, Zdzisławem(?) i o. Irkiem z Tyńca? Chociaż w sumie, z Jurkiem to różnie bywało.
W każdym razie powodzenia!
Jak możesz, to załatw, żeby studenci których będziesz miał, mieli zaliczenie z wf-u po treningach — zawsze to jakiś magnes ;)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.