W sumie nic.
Tak z miesiąc temu zadzwonił kolega ze studiów z Gdańska. Już jakiś czas temu miałem się wybrać do niego. Ustaliliśmy, że w ten weekend będziemy mieli wolne ja i on. Tuż przed weekendem dogrywanie drobnych szczegółów, rozważanie, czy nie poświęcić tego weekendu jednak na coś innego… Na przykład częściowo na zawalony tłumami Pit Lane Park?

Nawet specjalne autobusy jeździły…

Ale jak nie wyszło i co wychodzi z rozmowy z mądrą kobietą z południa — „pomału”, to pojechałem.
Wstałem o świcie i bez śniadania popędziłem na Centralny, zakupiłem bilet weekendowy bez miejscówek, bo już nie było i po chwili wsiadłem do pociągu o 7:50. Stąd późne śniadanie (cd wpisu). A że pociąg się wlókł… To czytałem zakupioną u bukinistów twórczość Michaliny Wisłockiej z 1978 roku. Dobry podręcznik medyczny. Naprawdę medyczny. Ten interesujący tekst i jego ciąg dalszy oraz poprzednie i kolejne to coś w rodzaju cytatu, bo poza jajecznicą, pomidorami, serem i chlebem z masłem do kompletu nic nie jadłem... :D
A (prawie) pełna treść brzmi:
W organizmie kobiety podniecającej się w czasie pieszczot poprzedzających stosunek i w trakcie stosunku zachodzi cały zespół wyżej opisanych zmian, prowadzących do przekrwienia pochwy, krocza, macicy, przydatków i więzadeł oraz zamknięcia zastawek żylnych, które nie pozwalają krwi odpłynąć do chwili wystąpienia orgazmu.
Co się dzieje, jeżeli ten orgazm nie nastąpi? Okazuje się, że zastawki mogą pozostawać zamknięte jeszcze przez kilka, a nawet kilkanaście godzin. Skutkiem nierównomiernego przemieszczenia krwi krążącej występuje wiele bardzo przykrych dolegliwości. Miednica mała i jej naczynia żylne są zdolne pochłonąć prawie połowę krwi krążącej w organizmie i zablokowanie takiej ilości krwi na wiele godzin powoduje głębokie niedotlenienie przede wszystkim mózgu, a także mięśnia sercowego oraz wszystkich pozostałych narządów. Rezultatem takiej sytuacji jest zły i niespokojny sen, nie pozwalający w pełni wypocząć. Jest to związane z niedokrwieniem i niedotlenieniem mózgu. Rankiem kobieta budzi się w okropnym humorze. Po męczącej nocy jest wściekła i kipi wprost irytacją od samego rana, sygnalizując swym nastrojem okropny dzień. Żony-czarownice pieklące się od świtu, szukające dziury w całym, ciosające mężowi cały dzień kołki na głowie, awanturujące się z dziećmi; kobiety, którym wszystko leci z rąk, roztrzęsione i rozhisteryzowane — to kobiety nie dopieszczone, które nie osiągnęły wyzwalającego orgazmu przy wieczornym stosunku. Im bardziej są podniecone i pobudliwe seksualnie wieczorem, tym dotkliwiej cierpią potem, gdy stosunek nie zakończy się orgazmem.
Oprócz dolegliwości psychicznych występują jeszcze dokuczliwe bóle krzyża (…).
Jeżeli nierozładowanie seksualne trwa przez wiele miesięcy, a nawet lat, obrzęk i bolesność więzadeł oraz jajowodów nasila się i utrwala, w związku z czym pojawiają się następne dolegliwości, tym razem w czasie stosunku.
Wszystkie te elementy dają w efekcie błędne koło, ponieważ bolesność stosunków zmniejsza i pogarsza szanse osiągnięcia orgazmu, a nierozładowanie napięcia seksualnego pogłębia dolegliwości. Jedynym wyjściem byłoby przywrócenie prawidłowego krążenia w miednicy małej, co ściśle jest związane z pełnym rozładowaniem napięcia seksualnego w czasie stosunku.
Szkoda tylko, że pisałem smsy z polskimi znakami i Blip nie umiał dwóch krótkich z powodu Unicode skleić w całość.
Przyjechałem w końcu. Wysiadłem. Ale ładnie. Nic nie przypomina Centralnego…

Pod pomnikiem przy stoczni.

Oglądamy wystawę w podziemnym muzeum, o strajkach, Solidarności. Co było powodem strajków? Podwyżki. Mięsa i przetworów, mąki, powideł i kaszy. Najbardziej mnie dziwi, że ogłaszali to zawsze przed Świętami Bożego Narodzenia. Krytyczny czas. Ale może chodziło o zwiększoną sprzedaż, czyli większy zysk? Wystawa multimedialna, sporo czasu trzeba mieć. Wystrój jakby to było muzeum sztuki nowoczesnej…
I obiad w barze mlecznym. Obleganym. Całkiem całkiem. Chociaż… Ale.

Idziemy oglądać Sołdka. Po drodze, na Jarmarku Dominikańskim kupujemy po koszuli z krótkim — pasują do niebieskich dżinsów. Tak jak na Stadionie X-lecia, ale bez Ormian. Płyniemy barką. Co było ważniejszym celem fotki na drugim zdjęciu?

Do kolegi, zakupy po chodniku naprzeciwko sklepu szła kolejna znajoma ze studiów — odmachała nam, ale raczej nie wiedziała kto to z kolegą był — muszę wymyślić jej korporacyjnego maila… Chwila oddechu przy butelce czerwonego wina i na plażę na Stogach. Już późno i chmury, zimno. Tylko nogi moczymy, a i tak się trzęsę…

Ale rzeźby w piasku są:

Piwo i smażony łosoś. Powrót. Wciąż rozmowy, kolejna butelka wina tym razem białego, bo w piekarniku flądry się pieką. Idziemy spać.
„Rano” kierunek wschód. Prom Świbno-Mikoszewo.

Obóz Stutthof. Ci Niemcy według mnie byli głupi. Jak Stalin zresztą. Źle korzystali z siły roboczej… Chociaż, w sumie, to było beznadziejne okrucieństwo…

Krynica Morska. Pierwsze poważne plażowanie, taplanie się w wodzie i pływanie. Tak, PŁYWANIE. Ja niespecjalnie umiem. Ale dało się, nawet na półmetrowej głębokości jak fala przygnała do brzegu. Tylko dlaczego ta woda taka słona. I ten piasek wszędzie. Znaczy potem we włosach. Fajna sprawa. Chociaż na plecach się nie położyłem.

Olbrzymia porcja smażonego dorsza (a niby cena 7 zł — za 100 g, pewnie z 450 g było…) Powrót, znowu promem. Młody na wskazanym zdjęciu je loda. I Echo, tak. Smakuje. Chociaż nie wiem jakiego jadł Bysiek. Ale pomysł na sprzedaż lodów dla oczekujących na kurs promem rewelacyjny.
Spacer na dworzec PKP, ulicą, chyba Długą. Ze Złotą Bramą. Niestety na akademik nie spojrzałem…
Odjazd. TLK, więc jedzie wolniej. Więcej ludzi. Na korytarzyku dwie pary. Momentami ostro się migdalące. Jedna para ciekawa. Dziewczyna młodsza sporo ode mnie, facet ze 20 lat starszy. Przytulają się, głaszczą po klatkach piersiowych, całują. Gdzie podziać wzrok. Wisłocka się skończyła, bateria w telefonie rozładowana na czytanie GMaila przy marnym zasięgu, a do jedzenia tylko Pepsi… Przyjechał punktualnie, chociaż w Tczewie wyglądało, że się sporo spóźni. Ale i tak najwolniej jechał z Legionowa do Dworca Wschodniego. Czy ktoś wie ile torowisk jest na moście Średnicowym? 3, 4? Na Centralnym wypadłem biegiem z wagonu i popędziłem na N44 o 23:15. Trochę potrwało zanim go znalazłem, ale znalazłem.
I to w sumie tyle. No, prawie. Ja faktycznie mam bardzo dużo ubrań. I jakichś drobiazgów, chociaż dla mnie potrzebnych. A może mam ich za dużo i mi nie są potrzebne. I za często jeżdżę pociągami, a może lepiej by było kupić samochód? Nieeee. Jeszcze!
Zanim to napisałem, to się nakomentowałem i nadyskutowałem, a pewna mądra kobieta twierdzi, że nie odbiegam od normy.
Fajnie jest! Mam doskonały humor i w środę start urlopu. Ale pora spać. Dobranoc!