lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Polecany aromatyczny krem z brokułów

Wieczorem ugotowałem brokuła (ten tego?). Długo, z godzinę — nie wiem ile powinno to trwać? Woda bez soli. Prawie nic oprócz ziemniaków nie solę — a może to powinienem?
Przez długą noc ostygł.

Po południu wrzuciłem go do dzbanka miksera (blendera nie było w sklepie do dokupienia), dolałem wody i wspomagając się wstrząsami od czasu do czasu, zmiksowałem na krem. Dodałem pół stugramowego serka (może za mało?) i też zmiksowałem.

Wyglądało to nieszczególnie, pachniało i smakowało też, taka zmielona trawa. Prawie jak zmiksowana zupka dla małego dziecka (było takich czworo w najbliższej rodzinie — miałem okazję spróbować). Błe — i ja chcę to jeść?

W międzyczasie zagotowałem niecałe pół litra wody (bo trochę musiałem dodać do miksowania). Dodałem kostkę bulionu drobiowo-wołowego z Winiar.

Przelałem zawartość dzbanka. Zagotowało się. Spróbowałem — mało słone. Jeszcze pół kostki rosołku dorzuciłem. Lepsze.

Aaaa. Bazylia. No tak. Też mam tylko taką w torebce. Nasypałem solidną ilość do garnka. Pogotowałem. Już lepiej pachnie.

Miał być jeszcze groszek ptysiowy. Mam, ale w sobotę do pieczarkowej się nie sprawdził. Twardy jakiś taki. Nie nasiąkał. Dziwnie się jadło. Pokruszyłem do miseczki. Natarłem żółtego sera (Sokół z Mlekowity — mój ulubiony). I zalałem zupą. Dość gęste to zrobiłem (takie lubię, co poradzę).

Wymieszałem, poczekałem chwilę. Spróbowałem.

Niebo w gębie! Trawa zniknęła!

Miał być komentarz u Weroniki pod aromatycznym wpisem, ale za długi mi wpis wyszedł, będzie musiała się zadowolić trackbackiem... Może mi wybaczy nietakt? :P Ale podziękowania za przepis Jej się należą!

Bez tytułu « | | » Midnight Sun - czyli w upał pod namiotem

Komentarze:

1. | KAnusia | 15 lipca 2007, 22:12:16 | Permalink

Ja gotuję od razu z kostką rosołową, solić wtedy już nie trzeba, tylko od razu po ugotowaniu wszystko zmiksować. Można jeszcze zabielić jakąś fajną śmietaną, jeśli się nie odchudzasz, powinno być jeszcze lepsze.

2. | lemiel | 15 lipca 2007, 22:15:26 | Permalink

KAnusia wręcz przeciwnie (przypominam 58kg -1+2kg…), myślałem o śmietanie, ale uznałem, że tego serka może wystarczy, jednak chyba trzeba było dać całe 100 gram.

3. | Arietta | 15 lipca 2007, 22:16:46 | Permalink

‘Trawę’ polecam gotować tak samo, jak kalafiora, czyli na garnek takiej wielkości aby lekko pływał brokuł w niej 1 łyżka soli i 2 łyżki cukru. Po zagotowaniu dolać odrobinę mleka. I oczywiście wystarczy 20-30 minut gotowania.

4. | KAnusia | 15 lipca 2007, 22:23:01 | Permalink

Ja topionego nie daję, tylko zwykły żółty, więc nie mam porównania, za to dowalam śmietanę (raz się żyje, nie jem tego w końcu codziennie :P).

5. | kkk | 15 lipca 2007, 23:20:55 | Permalink

Aż mi ślinka pociekła! Co by nie mówić, jesteś poetą kuchni! Tworzysz w natchnieniu bez oglądania się na „fachowców”!
Gratuluję udanego eksperymentowania w jakże odpowiedzialnej dziedzinie!

6. | weronika | 16 lipca 2007, 13:29:43 | Permalink

nietakt? nie zauważyłam niczego takiego (chyba, że to moje zmęczenie, ale nie sądzę)
ważne, że smakowało
choć początek i przyrównanie przyszłej zupy do trawy trochę zmroziło :) (na taką pogodę – w sam raz :) )

7. | lemiel | 16 lipca 2007, 17:32:33 | Permalink

kkk — jak pociekła to do dzieła!
Weroniko — taki żarcik mały… ;)

8. | weronika | 16 lipca 2007, 18:57:44 | Permalink

brokuł a trawa – studium porównawcze :)

9. | lemiel | 16 lipca 2007, 19:42:27 | Permalink

Ale wiesz, trochę to tak jest jak „stereotypowy” facet patrzy na jedzenie warzyw.
Przypomniało mi się jak o jednym dziecku wypowiedział się jego ojciec na nasze zdziwienie, że nie je sałatki tylko samą wędlinę: „On trawy jadł nie będzie”...

10. | weronika | 16 lipca 2007, 20:00:37 | Permalink

króliki jakoś jedzą i nie marudzą :]
ale i tak wolę brokuły

11. | lemiel | 16 lipca 2007, 22:46:01 | Permalink

:D

12. | kkk | 16 lipca 2007, 22:47:32 | Permalink

To mięciutkie futerko to od warzyw mają, te króliki?

13. | weronika | 16 lipca 2007, 22:48:22 | Permalink

nie wiem, znajdźmy jakiegoś zoologa
przepraszam, czy jest na sali zoolog? weterynarz od biedy też może być :)

14. | kkk | 16 lipca 2007, 22:49:04 | Permalink

Oby nie zoofil.

15. | lemiel | 16 lipca 2007, 22:55:34 | Permalink

Mrau, hmmm. No pewnie tak. Mięcha raczej nie jedzą. A czy Inni jedzący warzywa mają miękkie futerko?
Znam jedną żonę kolegi, która jest weterynarzem. Może zapytam przez pośrednika?

16. | weronika | 16 lipca 2007, 22:57:54 | Permalink

mój piesu jest przemiłym futrzakiem, ale on wcina psie chrupki (pewnie tam niewiele mięsa i dlatego ;) )

17. | lemiel | 16 lipca 2007, 22:58:41 | Permalink

Ale nie głaskasz go pod włos?

18. | weronika | 16 lipca 2007, 22:59:00 | Permalink

jak to nie? oczywiście
i jeszcze myziam po brzuszku :)

19. | lemiel | 16 lipca 2007, 22:59:42 | Permalink

Jemu to dobrze… ;)

20. | weronika | 16 lipca 2007, 23:00:05 | Permalink

no ba – w końcu jest mój :)

21. | lemiel | 16 lipca 2007, 23:03:18 | Permalink

To muszę poszukać jakiejś właścicielki… Też mi będzie tak dobrze. Może jej też.

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code