Polecany aromatyczny krem z brokułów
Wieczorem ugotowałem brokuła (ten tego?). Długo, z godzinę — nie wiem ile powinno to trwać? Woda bez soli. Prawie nic oprócz ziemniaków nie solę — a może to powinienem?
Przez długą noc ostygł.
Po południu wrzuciłem go do dzbanka miksera (blendera nie było w sklepie do dokupienia), dolałem wody i wspomagając się wstrząsami od czasu do czasu, zmiksowałem na krem. Dodałem pół stugramowego serka (może za mało?) i też zmiksowałem.
Wyglądało to nieszczególnie, pachniało i smakowało też, taka zmielona trawa. Prawie jak zmiksowana zupka dla małego dziecka (było takich czworo w najbliższej rodzinie — miałem okazję spróbować). Błe — i ja chcę to jeść?
W międzyczasie zagotowałem niecałe pół litra wody (bo trochę musiałem dodać do miksowania). Dodałem kostkę bulionu drobiowo-wołowego z Winiar.
Przelałem zawartość dzbanka. Zagotowało się. Spróbowałem — mało słone. Jeszcze pół kostki rosołku dorzuciłem. Lepsze.
Aaaa. Bazylia. No tak. Też mam tylko taką w torebce. Nasypałem solidną ilość do garnka. Pogotowałem. Już lepiej pachnie.
Miał być jeszcze groszek ptysiowy. Mam, ale w sobotę do pieczarkowej się nie sprawdził. Twardy jakiś taki. Nie nasiąkał. Dziwnie się jadło. Pokruszyłem do miseczki. Natarłem żółtego sera (Sokół z Mlekowity — mój ulubiony). I zalałem zupą. Dość gęste to zrobiłem (takie lubię, co poradzę).
Wymieszałem, poczekałem chwilę. Spróbowałem.
Niebo w gębie! Trawa zniknęła!
Miał być komentarz u Weroniki pod aromatycznym wpisem, ale za długi mi wpis wyszedł, będzie musiała się zadowolić trackbackiem... Może mi wybaczy nietakt? :P Ale podziękowania za przepis Jej się należą!
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Ja gotuję od razu z kostką rosołową, solić wtedy już nie trzeba, tylko od razu po ugotowaniu wszystko zmiksować. Można jeszcze zabielić jakąś fajną śmietaną, jeśli się nie odchudzasz, powinno być jeszcze lepsze.
KAnusia wręcz przeciwnie (przypominam 58kg -1+2kg…), myślałem o śmietanie, ale uznałem, że tego serka może wystarczy, jednak chyba trzeba było dać całe 100 gram.
‘Trawę’ polecam gotować tak samo, jak kalafiora, czyli na garnek takiej wielkości aby lekko pływał brokuł w niej 1 łyżka soli i 2 łyżki cukru. Po zagotowaniu dolać odrobinę mleka. I oczywiście wystarczy 20-30 minut gotowania.
Ja topionego nie daję, tylko zwykły żółty, więc nie mam porównania, za to dowalam śmietanę (raz się żyje, nie jem tego w końcu codziennie :P).
Aż mi ślinka pociekła! Co by nie mówić, jesteś poetą kuchni! Tworzysz w natchnieniu bez oglądania się na „fachowców”!
Gratuluję udanego eksperymentowania w jakże odpowiedzialnej dziedzinie!
nietakt? nie zauważyłam niczego takiego (chyba, że to moje zmęczenie, ale nie sądzę)
ważne, że smakowało
choć początek i przyrównanie przyszłej zupy do trawy trochę zmroziło :) (na taką pogodę – w sam raz :) )
kkk — jak pociekła to do dzieła!
Weroniko — taki żarcik mały… ;)
brokuł a trawa – studium porównawcze :)
Ale wiesz, trochę to tak jest jak „stereotypowy” facet patrzy na jedzenie warzyw.
Przypomniało mi się jak o jednym dziecku wypowiedział się jego ojciec na nasze zdziwienie, że nie je sałatki tylko samą wędlinę: „On trawy jadł nie będzie”...
króliki jakoś jedzą i nie marudzą :]
ale i tak wolę brokuły
:D
To mięciutkie futerko to od warzyw mają, te króliki?
nie wiem, znajdźmy jakiegoś zoologa
przepraszam, czy jest na sali zoolog? weterynarz od biedy też może być :)
Oby nie zoofil.
Mrau, hmmm. No pewnie tak. Mięcha raczej nie jedzą. A czy Inni jedzący warzywa mają miękkie futerko?
Znam jedną żonę kolegi, która jest weterynarzem. Może zapytam przez pośrednika?
mój piesu jest przemiłym futrzakiem, ale on wcina psie chrupki (pewnie tam niewiele mięsa i dlatego ;) )
Ale nie głaskasz go pod włos?
jak to nie? oczywiście
i jeszcze myziam po brzuszku :)
Jemu to dobrze… ;)
no ba – w końcu jest mój :)
To muszę poszukać jakiejś właścicielki… Też mi będzie tak dobrze. Może jej też.
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.