Odwyk
Odwyk od Joggera jest mi jednak niezbędny. Może tydzień albo dwa terapii bez czytania, komentowania i śledzenia wątków wystarczy? Bo wciąż śledzę prawie trzydzieści joggerów i udzielam się w komentarzach do wpisów wyłapanych na głównej. A mój dzisiejszy złośliwy wpis w kilku wersjach o zmianie JIDa na Joggerze spowodował, że poczułem bardzo zdecydowanie, że przesadziłem. Tylko czy z tego uzależnienia można się wyleczyć nie porzucając serwisu całkowicie?
Acha, jak trafi się treść na notkę, to oczywiście zostanie dodana, ale nic więcej…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Sposób jest banalnie prosty: należy sobie znaleźć dużo pracy czy innych zajęć, które skutecznie wypełnią czas, jaki zwykle poświęcach na blogowanie. I nie ma zmiłuj, doby nie rozciągniesz.
KAnusia: To ja w takich sytuacjach mówię: Tylko na minutkę spojrzę, czy ktoś nie napisał. I z minutki robi się godzina. A doby nie rozciągniesz ;)
Mnie udaje się pogodzić pracę, spacery, zabawę i joggera… tylko ja nie pracuję tak długo jak Ty. Może dlatego?
nie wiem czy zdobyłabym się na to… raczej nie.
po pierwsze trzeba było jednak nie zabierać komputera na weekend do domu, po drugie niedługo będzie dłuższy weekend, kiedy można sobie zrobić odwyk, a po trzecie… no nie wyobrażam sobie Ciebie na odwyku;)
[ja sama pewno tylko na naturalnych będę – znaczy wyjazdowych;)]
Próbowałam, uwierz, próbowałam…
wystarczy zaczac pracowac. wlasnie przechodze faze drastycznego ograniczenia czasu dostepu do kompa ze wzgledu na zatrudnienie.
Ciekawe, ile wytrzymasz :) Raportuj nam, jak walczysz z uzaleznieniem. Jak przestaniesz byc zdolny do wykonywania innych czynnosci, moze trzeba będzie rozpatrzeć powrót na łono joggera? ;)
Yoshi: Albo dzieciaka sobie zmachać, też pomaga ;)
mam dziwnie dwuznaczne skojarzenia. mozesz rozwiac moje watpliwosci do co interpretacji?
Sprawić sobie potomka. Potomstwo jest bardzo absorbujące, zwłaszcza własne.
hmm, w takim razie wyslij cv ze zdjeciem. zastanowie sie.
Tobie odwyk niepotrzebny, tylko Lemielowi, ZTCP ;)
ZTCP – Za To Cię Poturbuję?
LOL! Nie jestem brutalna, brutalność jeden. ZTCP – Z Tego Co Pamiętam.
KAnusia, nie ma z kim zrobić tego potomka.
W ramach odwyku, zamiast po szkoleniu wrócić od razu do mieszkania i odpalić joggera w poszukiwaniu „nowości”, pojechałem się opalać na Pola Mokotowskie… I wróciłem dopiero przed dwudziestą.
Przed chwilą zrobiłem sobie małą gimnastykę i za chwilkę biorę się za sernik chłodzący się w lodówce.
I to dziwne uczucie, nie klikać na powiadomienia w górnej części tego okna, chociaż np. Weronika przed chwilą dodała trzeci dzisiaj i ręka sama idzie do myszki… A inni też dodali po jednym czy po dwa? Ale nie, nie będę klikał przez jakiś czas. A potem spędzę kilka godzin na czytaniu zaległości. :P
twardziel;)
Lemiel: jak się chce, to zawsze ktoś się znajdzie, aczkolwiek takiego sposobu na siłę oczywiście nie polecam.
Pola fajne. Bądź twardy. Jesteśmy z Tobą! ;)
Ostatnio mi piszą, że nie ma co szukać na siłę… Tylko…
W sumie, to może i nie trzeba by szukać, tylko jakoś trzeba normalnie przeżyć te kolejne, mam nadzieję, że minimum 40 lat, bez patrzenia z obrzydzeniem na swoją twarz w lustrze… Bo potomek dla samego potomka…
pachnie mi to grupą wsparcia…;P
W pierwszym odruchu, pomyślałam o przesłaniu w probówce. Tylko kierunki mi się pomyliły i wiek mi się przypomniał. ;)Kopę lat. :D
Udało mi się nie dodać dziś wpisu.;)Grupo wsparcia.
Coś cienko Ci idzie odwyk ;)
Postęp jest zdecydowany, ale bez całkowitego porzucenia komputera, internetu, joggera i dodatkowo braku wolnego czasu (wieczorem, w ciągu dnia, w trakcie szkolenia dzisiaj) jest to baaaaardzo trudne. Trzeba znaleźć dodatkowe zajęcia, jakiś sport czy nauka. Dziś np. siatkówka i później badminton w zespołach trzyosobowych (nudny ten badminton, za dużo ludzi, sala niska…). Jutro może jakieś spotkanie na powietrzu albo może przeproszę się z siłownią…
Zostają jeszcze przeciągające się wieczorne rozmowy z baardzo miłymi interlokutorkami… Chociaż, jakaś „żywa” na podobnym poziomie umysłowym i reszcie byłaby, wiadomo, lepsza…
Ale już jest lepiej, bo włączenie komputera nie jest pierwszą czynnością po wejściu do mieszkania…
Może jakaś miniwieża z dobrym radiem i odtwarzaczem cd/mp3 by się przydała?
A jutro Dzień Ręcznika, nie zapomnijcie swojego!
To chyba pogada tak działa i przez to mamy jakby więcej zajęć na ‘zewnątrz’. Komputer staje się mniej ważny i mniej konieczny do poprawiania sobie nastroju…
U mnie to jakoś samoczynnie nastąpiło i bez zarzekania się, że zrobię odwyk.
dzieci mnie ostatnio pytały na klasówce z czytania ze zrozumieniem, kto to jest „interlokutor”;)
fajnie jest mieć miłe przypadki interlokucyjne w sieci, ale nie sposób się nie zgodzić, że na żywo byłoby lepiej…
> A jutro Dzień Ręcznika, nie zapomnijcie swojego!
LOL, może faktycznie jakiś ze sobą zabiorę, byłoby zabawnie ;>
Arietta za krótko żyjesz w sieci…
A już jak się łamię i cokolwiek czytam, to raczej bez czytania komentarzy, pisania własnych i jak już coś napiszę, to wyłączam śledzenie — można się nie doczekać mojej odpowiedzi…
A „interlokutor” mi się strasznie podoba…
Całkiem możliwe…. zobaczymy… w każdym razie, ja żyję również na zewnątrz i absolutnie mojego życia nie można ‘zamknąć w sieci’, jak wiem, ze będę bez kompa przez tydzień, to nie sprawia mi to różnicy i świat wcale się nie wali…
mnie by drażnił chyba zepsuty komputer w domu – traktuję go mimo wszystko jako narzędzie do codziennego użytku i zastosowania różnorakiego – ale wyjazd i odcięcie od kompa czy to na weekend czy na miesiąc znoszę spokojnie (w przypadku miesiąca zaglądam z doskoku do poczty i na niektóre joggery)
Świat się nie wali, tylko człowiek by chciał posiedzieć przed kompem, przeczytać te powiadomienia o nowych wpisach i komentarze… I wciąż więcej i więcej żeby tego było…
jak chęć nieustannego bycia w grze…
Jeśli życie jest grą, a internet równoległym życiem…
Rano czytam wiadomości i zawsze się coś wymknie. Wieczorem czytam wpisy. Cały dzień jestem poza domem. Ostatnio żyję bardzo intensywnie, aż do utraty tchu, ale do komputera ciągnie, jak do spotkania z przyjaciółmi. ;)
właśnie:)
w pracy siedze przy kompie. w domu siedze przy kompie ale rzadko. a ostatnio w kolko ludzie przywoza mi po pracy kompy zebym w nich grzebal . arghhhh
wcale mnie nie ciagnie do komputera. to komputery ciagnie do mnie :/
Lemiel chyba nie powiesz, że przeciągające się wieczorne rozmowy są złe ;)
na pewno nie powie;P co najwyżej poklnie pod nosem, że niewyspany potem;)
No to niech wcześniej się kładzie i nie gada po nocach ;)
Pewnie, że nie są złe. Są bardzo fajne!
Poklnąć też nie poklnie.
Tylko się delikatnie pozłości, że znowu się za długo zasiedział…
No tak, interlokutorkę też ostatnio przetrzymał za długo…
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.