lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Odwyk

Odwyk od Joggera jest mi jednak niezbędny. Może tydzień albo dwa terapii bez czytania, komentowania i śledzenia wątków wystarczy? Bo wciąż śledzę prawie trzydzieści joggerów i udzielam się w komentarzach do wpisów wyłapanych na głównej. A mój dzisiejszy złośliwy wpis w kilku wersjach o zmianie JIDa na Joggerze spowodował, że poczułem bardzo zdecydowanie, że przesadziłem. Tylko czy z tego uzależnienia można się wyleczyć nie porzucając serwisu całkowicie?

Acha, jak trafi się treść na notkę, to oczywiście zostanie dodana, ale nic więcej…

Jak podpiąć nowego JIDa do Joggera? « | | » Piknik naukowy Polskiego Radia Bis

Komentarze:

1. | KAnusia | 21 maja 2007, 21:40:47 | Permalink

Sposób jest banalnie prosty: należy sobie znaleźć dużo pracy czy innych zajęć, które skutecznie wypełnią czas, jaki zwykle poświęcach na blogowanie. I nie ma zmiłuj, doby nie rozciągniesz.

2. | Carrenza | 21 maja 2007, 21:52:36 | Permalink

KAnusia: To ja w takich sytuacjach mówię: Tylko na minutkę spojrzę, czy ktoś nie napisał. I z minutki robi się godzina. A doby nie rozciągniesz ;)

3. | Arietta | 21 maja 2007, 21:59:00 | Permalink

Mnie udaje się pogodzić pracę, spacery, zabawę i joggera… tylko ja nie pracuję tak długo jak Ty. Może dlatego?
nie wiem czy zdobyłabym się na to… raczej nie.

4. | Kasia | 21 maja 2007, 22:02:46 | Permalink

po pierwsze trzeba było jednak nie zabierać komputera na weekend do domu, po drugie niedługo będzie dłuższy weekend, kiedy można sobie zrobić odwyk, a po trzecie… no nie wyobrażam sobie Ciebie na odwyku;)
[ja sama pewno tylko na naturalnych będę – znaczy wyjazdowych;)]

5. | bezdźwięczne | 21 maja 2007, 22:15:37 | Permalink

Próbowałam, uwierz, próbowałam…

6. | yoshi314 | 21 maja 2007, 22:22:02 | Permalink

wystarczy zaczac pracowac. wlasnie przechodze faze drastycznego ograniczenia czasu dostepu do kompa ze wzgledu na zatrudnienie.

7. | Kasia Rogowska | 22 maja 2007, 14:02:53 | Permalink

Ciekawe, ile wytrzymasz :) Raportuj nam, jak walczysz z uzaleznieniem. Jak przestaniesz byc zdolny do wykonywania innych czynnosci, moze trzeba będzie rozpatrzeć powrót na łono joggera? ;)

8. | KAnusia | 22 maja 2007, 21:27:30 | Permalink

Yoshi: Albo dzieciaka sobie zmachać, też pomaga ;)

9. | yoshi314 | 22 maja 2007, 21:30:49 | Permalink

mam dziwnie dwuznaczne skojarzenia. mozesz rozwiac moje watpliwosci do co interpretacji?

10. | KAnusia | 22 maja 2007, 21:50:13 | Permalink

Sprawić sobie potomka. Potomstwo jest bardzo absorbujące, zwłaszcza własne.

11. | yOSHi314 | 22 maja 2007, 21:51:59 | Permalink

hmm, w takim razie wyslij cv ze zdjeciem. zastanowie sie.

12. | KAnusia | 22 maja 2007, 22:25:29 | Permalink

Tobie odwyk niepotrzebny, tylko Lemielowi, ZTCP ;)

13. | yOSHi314 | 22 maja 2007, 22:28:47 | Permalink

ZTCP – Za To Cię Poturbuję?

14. | KAnusia | 22 maja 2007, 22:30:09 | Permalink

LOL! Nie jestem brutalna, brutalność jeden. ZTCP – Z Tego Co Pamiętam.

15. | lemiel | 22 maja 2007, 23:05:05 | Permalink

KAnusia, nie ma z kim zrobić tego potomka.
W ramach odwyku, zamiast po szkoleniu wrócić od razu do mieszkania i odpalić joggera w poszukiwaniu „nowości”, pojechałem się opalać na Pola Mokotowskie… I wróciłem dopiero przed dwudziestą.
Przed chwilą zrobiłem sobie małą gimnastykę i za chwilkę biorę się za sernik chłodzący się w lodówce.

I to dziwne uczucie, nie klikać na powiadomienia w górnej części tego okna, chociaż np. Weronika przed chwilą dodała trzeci dzisiaj i ręka sama idzie do myszki… A inni też dodali po jednym czy po dwa? Ale nie, nie będę klikał przez jakiś czas. A potem spędzę kilka godzin na czytaniu zaległości. :P

16. | Kasia | 22 maja 2007, 23:05:49 | Permalink

twardziel;)

17. | KAnusia | 22 maja 2007, 23:14:15 | Permalink

Lemiel: jak się chce, to zawsze ktoś się znajdzie, aczkolwiek takiego sposobu na siłę oczywiście nie polecam.
Pola fajne. Bądź twardy. Jesteśmy z Tobą! ;)

18. | lemiel | 22 maja 2007, 23:31:24 | Permalink

Ostatnio mi piszą, że nie ma co szukać na siłę… Tylko…
W sumie, to może i nie trzeba by szukać, tylko jakoś trzeba normalnie przeżyć te kolejne, mam nadzieję, że minimum 40 lat, bez patrzenia z obrzydzeniem na swoją twarz w lustrze… Bo potomek dla samego potomka…

19. | Kasia | 22 maja 2007, 23:41:46 | Permalink

pachnie mi to grupą wsparcia…;P

20. | bezdźwięczne | 22 maja 2007, 23:43:30 | Permalink

W pierwszym odruchu, pomyślałam o przesłaniu w probówce. Tylko kierunki mi się pomyliły i wiek mi się przypomniał. ;)Kopę lat. :D

21. | bezdźwięczne | 22 maja 2007, 23:49:59 | Permalink

Udało mi się nie dodać dziś wpisu.;)Grupo wsparcia.

22. | dely | 24 maja 2007, 22:00:08 | Permalink

Coś cienko Ci idzie odwyk ;)

23. | lemiel | 24 maja 2007, 22:28:25 | Permalink

Postęp jest zdecydowany, ale bez całkowitego porzucenia komputera, internetu, joggera i dodatkowo braku wolnego czasu (wieczorem, w ciągu dnia, w trakcie szkolenia dzisiaj) jest to baaaaardzo trudne. Trzeba znaleźć dodatkowe zajęcia, jakiś sport czy nauka. Dziś np. siatkówka i później badminton w zespołach trzyosobowych (nudny ten badminton, za dużo ludzi, sala niska…). Jutro może jakieś spotkanie na powietrzu albo może przeproszę się z siłownią…
Zostają jeszcze przeciągające się wieczorne rozmowy z baardzo miłymi interlokutorkami… Chociaż, jakaś „żywa” na podobnym poziomie umysłowym i reszcie byłaby, wiadomo, lepsza…

Ale już jest lepiej, bo włączenie komputera nie jest pierwszą czynnością po wejściu do mieszkania…
Może jakaś miniwieża z dobrym radiem i odtwarzaczem cd/mp3 by się przydała?

A jutro Dzień Ręcznika, nie zapomnijcie swojego!

24. | Arietta | 24 maja 2007, 22:32:03 | Permalink

To chyba pogada tak działa i przez to mamy jakby więcej zajęć na ‘zewnątrz’. Komputer staje się mniej ważny i mniej konieczny do poprawiania sobie nastroju…
U mnie to jakoś samoczynnie nastąpiło i bez zarzekania się, że zrobię odwyk.

25. | Kasia | 24 maja 2007, 22:50:52 | Permalink

dzieci mnie ostatnio pytały na klasówce z czytania ze zrozumieniem, kto to jest „interlokutor”;)
fajnie jest mieć miłe przypadki interlokucyjne w sieci, ale nie sposób się nie zgodzić, że na żywo byłoby lepiej…

26. | KAnusia | 24 maja 2007, 22:59:28 | Permalink

> A jutro Dzień Ręcznika, nie zapomnijcie swojego!

LOL, może faktycznie jakiś ze sobą zabiorę, byłoby zabawnie ;>

27. | lemiel | 24 maja 2007, 23:10:47 | Permalink

Arietta za krótko żyjesz w sieci…
A już jak się łamię i cokolwiek czytam, to raczej bez czytania komentarzy, pisania własnych i jak już coś napiszę, to wyłączam śledzenie — można się nie doczekać mojej odpowiedzi…

A „interlokutor” mi się strasznie podoba…

28. | Arietta | 24 maja 2007, 23:12:57 | Permalink

Całkiem możliwe…. zobaczymy… w każdym razie, ja żyję również na zewnątrz i absolutnie mojego życia nie można ‘zamknąć w sieci’, jak wiem, ze będę bez kompa przez tydzień, to nie sprawia mi to różnicy i świat wcale się nie wali…

29. | Kasia | 24 maja 2007, 23:15:25 | Permalink

mnie by drażnił chyba zepsuty komputer w domu – traktuję go mimo wszystko jako narzędzie do codziennego użytku i zastosowania różnorakiego – ale wyjazd i odcięcie od kompa czy to na weekend czy na miesiąc znoszę spokojnie (w przypadku miesiąca zaglądam z doskoku do poczty i na niektóre joggery)

30. | lemiel | 24 maja 2007, 23:17:05 | Permalink

Świat się nie wali, tylko człowiek by chciał posiedzieć przed kompem, przeczytać te powiadomienia o nowych wpisach i komentarze… I wciąż więcej i więcej żeby tego było…

31. | Kasia | 24 maja 2007, 23:17:50 | Permalink

jak chęć nieustannego bycia w grze…

32. | bezdźwięczne | 24 maja 2007, 23:55:16 | Permalink

Jeśli życie jest grą, a internet równoległym życiem…
Rano czytam wiadomości i zawsze się coś wymknie. Wieczorem czytam wpisy. Cały dzień jestem poza domem. Ostatnio żyję bardzo intensywnie, aż do utraty tchu, ale do komputera ciągnie, jak do spotkania z przyjaciółmi. ;)

33. | Kasia | 24 maja 2007, 23:56:02 | Permalink

właśnie:)

34. | yOSHi314 | 25 maja 2007, 20:57:39 | Permalink

w pracy siedze przy kompie. w domu siedze przy kompie ale rzadko. a ostatnio w kolko ludzie przywoza mi po pracy kompy zebym w nich grzebal . arghhhh

wcale mnie nie ciagnie do komputera. to komputery ciagnie do mnie :/

35. | interlokutorka | 25 maja 2007, 21:31:00 | Permalink

Lemiel chyba nie powiesz, że przeciągające się wieczorne rozmowy są złe ;)

36. | Kasia | 25 maja 2007, 21:32:44 | Permalink

na pewno nie powie;P co najwyżej poklnie pod nosem, że niewyspany potem;)

37. | interlokutorka | 25 maja 2007, 21:34:57 | Permalink

No to niech wcześniej się kładzie i nie gada po nocach ;)

38. | lemiel | 26 maja 2007, 02:50:58 | Permalink

Pewnie, że nie są złe. Są bardzo fajne!
Poklnąć też nie poklnie.
Tylko się delikatnie pozłości, że znowu się za długo zasiedział…
No tak, interlokutorkę też ostatnio przetrzymał za długo…

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code