dziwny jest ten świat
Będzie chaotycznie.
Jeszcze wczoraj miałem podły humor. Bo gaśnie starszy człowiek. Bo urodziło się dziecko z zespołem Downa. Bo najważniejsze to to, żeby było z drugą osobą o czym rozmawiać… I tak dalej. Jak sobie radzić z takimi problemami, jak rozmawiać o tym z innymi? Dalej nie wiem. Ale mi przeszło. Chyba ze złością, że kurtki w sklepie nie ma i trzeba jechać do kolejnego (była).
Przy okazji tego rozmawiania. Skojarzyłem notkę Wampirka z tym, że słyszał pytania „I co mi jeszcze powiesz?” Też parę lat temu słyszałem takie pytania. I mnie wkurzały, bo nie wiedziałem co odpowiedzieć. Znaczy nie było o czym rozmawiać… Teraz tym bardziej. Ale biodra to miała rewelacyjne. Teraz to chyba skóra i kości zostały… I włosy „się wyprostowały”…
A w pociągu jechała taka na pierwszy rzut oka nieatrakcyjna, z buzi nic specjalnego, włoski raczej nie zadbane, okularki, przy ciałku, jednak się nie wylewało z nad spodni, ale to coś (seksapil?) aż z niej biło, tak niechcący. Czytała najnowszą Chmielewską. Dżinsy i biała bluzka koszulowa, z rozpiętymi guzikami na szerokich mankietach, takim pionowym „rozcięciem” w od szyi w dół i migającą w dolnych jego częściach koronką biustonosza.
Albo ta śliczna Ukrainka dwa dni wcześniej… Za śliczna.
O czym ja w ogóle piszę?
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
o biodrach:)
Coś z tymi biodrami jest nie tak. Może jeszcze nie mam obsesji? Chociaż ostatnio łydki na topie…
bardzo tak:)
łydki, bo coraz cieplej, to się coraz bardziej odsłaniają... ale z mazem się kiedyś na temat innej partii ciała dogadywałeś;)
hm .. biodra … eh tak .. rozumiem … też lubię ;-) ... można się rozpisywać .. ale lepiej podziwiać
Lemielku: Czytając Twoje opisy kobiet… jestem w pozytywnym odlocie…
Jakbym ja tak potrafił mówić...
Albo chociaż pisać...
:(
Masz niesamowity talent opisywania kobiet. Gdy czytam to je widzę. Dzięki!
A co jedna kobieta, to bogini, choćby całkiem zwykła była :) W każdym razie IMHO z każdego opisu wieje lekko naboznym uwielbieniem… Takie spojrzenie jest liryczne, romantyczne i ffogle, ale kontaktów nie ułatwia, mam wrazenie…
No bo to tak chyba jest.
Niektórym potrzeba napisać cały elaborat, żeby to pokazać co się chce, a niektórzy potrafią wyłuszczyć kilka najważniejszych szczegółów i odpowiednio je ująć i już jest to co trzeba…
To się chyba do talentów zalicza…
KAnusia: Bo to jak widać nie tam gdzie trzeba te opisy są wyłuszczane… :)
Hmmm…
Jakby tak te panie się wzięły i poczytały joggera, to by się Lemiel opędzić nie mógł, co nie?
A tak…
Jeszcze jeden nieszczęśliwy facet się tu kroi.
Weźcie się panie za niego!...
Bo mi się wydaje,a mogę się mylić, że właśnie zbyt wielbisz, zbyt się zachwycasz, a one czekają na działania. ;) A wiosna…
Dwa pierwsze tematy, zbyt trudne.
Echo: dokładnie tak samo mi się wydaje :)
Bo kobiety są z krwi i kości, a nie z mgły i rosy porannej utkane. :)
no i masz człowieku …. jak sie facet bierze do działanie to zbyt mało romantyczny .. a jak pisze jak Lemiel … to za bardzo ?? i niech mi któraś Pani powie że kobiety łatwo zrozumieć ... albo … że wiedzą czego chcą ...(choć zdarzają się takie jednostki … niezmiernie rzadko) :-)
bezdźwięczne: tak na marginesie … która kobieta nie chciałaby czegoś lirycznego usłyszeć tete-a-tete ? ;-)
Bo wiesz, gdy człowiek po latach się dowiaduje, że ktoś się do niego prawie modlił, to mimo marzeń romantycznych, ma się poczucie czasu straconego…
Właśnie, USłYSZEć. :)
well … z ust mi wyjęłaś
:)
ale do tego żeby to powiedzieć ... hm .. trzeba sporo odwagi … potrafię komuś kogo juz znam .. ale tak nowo poznanej kobiecie … oj nie wiem .. ;-)
Kobiety cenią sobie odwagę. ;)
Tylko trzeba ważyć słowa. Wybrać jakiś neutralny temat. Tak na początek, choć i komplement nie jest złym pomysłem. Jesteśmy łase na komplementy.A to co teraz napiszę, można uznać za totalny anachronizm, ale jeśli spotyka się kogoś i liczy się na kolejne spotkanie, to może wizytówka. Wiem, staroć, ale może być zabawna i z adresem w sieci, nie musi być zaraz telefon. Może, któraś z wielbionych rusałek potrafi pisać?:)
hm … pomysł w sumie fajny … wizytówka z nickiem i kontaktem na jabberku np.
Lemiel … co o tym sądzisz ?
i tym jabberkiem od razu dokonujecie wstępnej selekcji;) bo jeśli boginka nie słyszała o jabberku..?;)
hm … przykład tylko dałem .. szczegóły do ustalenia … ;-) ... może jakaś propozycje Kasiu ?
mi już nie musisz wręczać wizytówek ani zastanawiać się, jak zacząć – ale pomyślę, jak chciałabym być „zaczepiana” przez fajnego obcego faceta i dam znać;) oczywiście poza zwykłym zagadaniem na jakikolwiek temat, bo to najprostsze i najlepsze..
panowie! uczcie się od starszych pań, które każdego zagadują – w autobusie, w poczekalni u lekarza, na przystanku, na ulicy… mistrzostwo świata;) [tylko nie czekajcie z tym, aż osiągniecie podobny wiek;P]
hm .. ba może na starość człowiek się robi śmielszy … bo teraz to raczej nie ;-)
O tak i choć o niektórych myśli sie czasem, że natrętne to czasami, aż zal się rozstać. :)
z wiekiem ma się mniej lęku przed ośmieszeniem ;)
no jeszcze jeden minus – co, co teraz są śmiali, najczęściej są pod wpływem albo niespełna…
[s.t: ale ja się cieszę, że już nie musisz mnie zaczepiać i walczyć z różnymi sposobami;)]
;-) .. hm .. w necie jakoś tak … śmielej …
Lemielku: a przez to swoje uwielbienie kobiet, nie widzisz ich czasami zbyt idealnie? albo wyobrażasz sobie zbyt idealnie tą jedyną... i potem rzeczywistość wali Cię w twarz?
„ryzyko zawodowe”
No tak qmt :)
Święta racja, że to jak ryzyko zawodowe… :)
A zrozumieć kobiety (o zadowoleniu nie wspomnę), jak widać z tego co tutaj przedstawicielki płci pięknej piszą baaaardzo trudno.
Każdy przypadek inny, żadnej instrukcji obsługi, wszystko po omacku i na oślep…
I bądź tu człowieku mądry… ;)
No to sobie radzimy jak potrafimy, co nie?
dokładnie … ;-) czasem wychodzi … czasem mniej
Dokładnie Silens i Grzesiu, ja bym na wizytówkę nie poleciała;P
A na co? Na co?... :D
Hehehe… yyy…. eee… yyy…. na miłe słowa, dobroć, czułość, emanacje ciepłem, spokojem, no i na piękne oczy;P
Zakonotować:
mi..łe..sło..wa..
do..broć..
czu..łość...
ema..na..cje..cie..płem… (co to może znaczyć?!?... :| )
spo..ko..jem…
i..pię..kne..oczy
(o kurna… skąd ja piękne oczy mam wziąć?!?... :/ )
Emanacja ciepłem… oznacza, ze ktoś jest jakby od wewnątrz ciepły… i to wyłazi na wierzch przy użyciu:)
(z rozdziawioną gębą)
Aha…
No dobra….mówię jaśniej… ja nazwałam tak, to COŚ, co sprawia, że ktoś może mnie ująć... COŚ, co sprawi, że zwrócę uwagę na daną osobę... nie w wyglądzie… w charakterze oczywiście.
(z rozdziawioną gębą)
Aha…
(znowu jakimś szyfrem… i bądź tu człowieku mądry… :/ )
;)
aha …. well .. sądzę że to tak samo trudne w definicji jak owo „coś” co wg. nas czasem ma kobieta … ;-)
Grzesiek, jak masz odwagę mi się nawinąć w najbliższym czasie pod rękę, to przejdziesz szybki kurs emanowania ciepłem… właściwie przypominania Ci jak to ma być, bo umiesz.
[oczy masz w porządku]
Oczy w porządku, emanacja jest:)) Lekcja mu niepotrzebna:))
repetitio est mater studiorum…a niech i ja coś z tego mam.
Wiesz co Kasiula… zauważyłam, że ONI strasznie w siebie nie wierzą... mają coś i nie wiedzą, że to TO:) Faktycznie może Grzesia poducz;)
jak powiedziałam – jeśli tylko znajdzie w sobie odwagę, żeby się zgłosić...;)
Nie wierzę, że Grześ nie na tyle jest odważny;)
Oj, ile czytania i analizowania.
Grześ — ja umiem tak tylko pisać, ale myślę, że jak się utrwali w głowie, to w odpowiedniej sytuacji i dźwiękiem to wyrażę. A Ty masz szansę jeszcze się nauczyć.
KAnusia, tak, nie ułatwia. Ale zauważam zmiany na lepsze. I faktycznie jest to mocne wyidealizowanie, ale w opisywanych przypadkach ono nie występuje. W tym jednym, który mi strasznie nabruździł było. Aż do absurdu. Więc przegrałem „starcie”.
Echo — tak, czekają, tylko ile można czekać? Niektóre się nie doczekały… Mam je przeprosić (z niektórymi mam jakiś w miarę kontakt?), że byłem głupim dupkiem? Czy to jednak nieodpowiednie zachowanie? (W końcu nauki tu pobieram…)
Trzeba znaleźć złoty środek — i ten romantyzm, i zdecydowane działanie by się przydało. To wtedy siódme niebo u was dziewczyny?
Dwa pierwsze tematy, trudne, tak, szczególnie pierwszy.
Acha, w tym krytycznym przypadku w końcu nie ma straty czasu, chociaż może przez parę lat była. Nie wiem czy będzie okazja i odwaga pogadać na ten temat w pełni otwarcie. I czy ma to sens.
Na prywatnej wizytówce mam: imię, nazwisko, jid, loginy google, skype, gg, mail tlenowy, telefon, znak krótkofalarski.
Z wiekiem pewne obawy się zmniejszają, znacznie.
Ideał „dał w twarz” — zaczął palić papierosy.
Jedna z Was zaproponowała mi pisanie erotyków. Może kiedyś, jak jeszcze łyknę trochę wiedzy.
Dobra, starczy, więcej nie wymyślę. Resztę można wywnioskować.
Zaszczepiłem się na żółtaczkę ostatni raz, wywierciłem wstępne dziury na uchwyt na rower na ścianie (6mm a trzeba 8, ale wiertło kupiłem przed 21:00), praca mnie cieszy, mam uśmiech na twarzy. Piwo wypite, kolacja zjedzona, prasowanie koszulki, kąpiel i spać.
Dziękuję Wam! Kolorowych snów!
Ideał zaczął palić papierosy… i już nie jest ideałem;>
kurna… od tygodnia próbuję napocząć to piwo z lodówki i zawsze coś w poprzek… albo samopoczucie, albo brak ochoty… dziś miałam iść na piwo wieczorem – to sobie poszłam, nie ma co… kolorowych.
Bez piwa, kolorowych. :)
Jeszcze był, ale to w stylu tego: „On się zmieni, nie będzie pił i mnie bił, będzie lepszy.” Więc sprawa przegrana. Ideał to w końcu ideał…
Kobiety to jednak łobuzów kochają, tak namiętnie, do końca, jak w filmach, jak w książkach… A może tym dobrym to zwyczajnie sie nie chce, z wygody z lęku? Obrazoburcza? A tak, na dobranoc. ;)
prawdziwa – na dobranoc.
Czyli muszę się stać łobuzem, Choroba. Ale nauczyciela bym miał, tylko to raczej nie moja natura…
To nie tak. Ty to Ty. :)Chodzi o stereotypy.
Grześ: a faceci to niby wszyscy spod jednej matrycy? Każdy człowiek ma inne upodobania, nie trafisz za każdym według identycznego schematu.
Lemiel: ja myślę, że jak we wszystkim w życiu, najlepszy jest złoty środek. Czasem romantyzm, czasem zdecydowanie, czasem wspólne kradzenie koni. Zależy od osoby, czasu, miejsca, chęci… Na pewno warto próbować po prostu rozmawiać. I być sobą, nic na siłę, udawanie nie sprawdza się na dłuższą metę. Dobra, starczy tego pseudo wykładu :)
Jakoś tak w sprawach damsko-męskich czuję się jak nieudacznik, ale co poradzić, może faktycznie nie wiem co w sobie mam, a nie było okazji tego jednak wydobyć. Albo się boję to wydobyć, spróbować. (Hm, a może jednak była i częściowo została spożytkowana, tylko druga strona psuła sprawę od samego początku… I zdechło szybko na szczęście, chociaż, wiadomo, szkoda…) Dobra, idę spać.
głask
KAnusia… Daj nam sobie ponarzekać na kobiety… :)
Wy to i tak robicie częściej… :D
(pewnie mi się teraz dostanie… :-O )
A dziś usłyszałem opowieść o takim, co odkurza, sprząta w łazience, myje okna, zamyka za sobą klapę od muszli, gotuje… A mówiąca nie jest śliczna i jak to powiedziała, ktoś w tym domu musi nosić spodnie…
zawsze ktoś musi być facetem w związku, prawda..? i to nie zawsze jest facet;) [chyba zresztą niestety…]
Ejże…
Kasia, Lemiel…
Przestańcie chrzanić.
Każdy może robić to co lubi, albo poprostu to co chce robić.
I jeśli coś jest chore czy bez sensu to tylko jedynie to, że ktoś takie akurat sytuacje czy związki w ten sposób komentuje.
Eeeech…
Lemiel, nie słuchaj takich osób, a co do spodni w domu, to sprzątać też ktoś musi. Więc chwała się osobie noszącej spodnie wcale nie należy.
Howg.
edit:
A denerwuje mnie zawsze każde stwierdzenie, że miejsce kobiety jest w kuchni.
A jeśli to kobieta mówi/pisze to wybaczcie, ale…
popieram .. od kiedy to zakres domowych obowiązków określa „płeć” ??
qmt… Wiedziałem, że na Ciebie można liczyć... :)
panowie, męski szowinizm się w Was odezwał... noszenie spodni w związku nie ma nic wspólnego z podziałem obowiązków i jak najbardziej wskazane jest dzielenie się nimi i robienie, co kto lubi… ja miałam na myśli zupełnie co innego…
nie szowinizm … tylko … hm jestem wkurzony takim pisaniem .. kobiety walczą o równouprawnienie … o podział obowiązków .. o to zeby im pomagać ... narzekają że przychodzi Pan Mąż i wsadza nos w gazete niczym sie nie przejmując … a jak sie znajdzie taki co to pomaga i sprząta to co ?? to kobieta (sic!) w wypowiedzi sugeruje ze to uwłacza jego hm … wizerunkowi ?? wybaczcie … tak to odbrałem
no to ja wyjaśnię, bo zupełnie nie o to mi szło, a wkurzenie na takie poglądy rozumiem jak najbardziej… obserwuję od jakiegoś czasu kilka związków, gdzie facet jest może nie tyle wycofany, ile sam z siebie nie przejawia żadnej inicjatywy… owszem, robi, co mu sie powie, ale to ona musi o wszystkim pomyśleć, zadecydować etc. a czasem chyba każda z nas chciałaby poczuć, że może pozwolić sobie na słabość, bo on pomyśli, zauważy, zaopiekuje się, zadecyduje…
czy teraz nadal głoszę poglądy nie do przyjęcia…?
a wiesz czemu tak sie czesto dzieje ?? bo on jak cos zrobi tu uslyszy krytyke .. to nie tak .. to źle … to wogule spieprzyłeś ... więc rozumiem goscia że po pewnym czasie woli sam sie nie wtrącać ... nie wychylać żeby znowu nie było że coś schrzanił ... uczonym sie człowiek nie rodzi … a sztuki motywacji trzeba sie tez nauczyć (to do kobiet było !!)
ok – pax między Słowiany, bo chyba zbyt wielopłaszczyznowa ta dyskusja… uogólniamy na użytek publiczny konkretne znane nam (?) przypadki, a tak się nie da merytorycznie podyskutować...
No!...
Bo to wszystko, żeby tu Lemiela zmobilizować i podbudować przecież.
A Ty tu Kasia z takiemi tekstami… :/
jestem ostatnią osobą, która chciałaby Lemiela dobijać – ma ktoś co do tego wątpliwości?;)
No jak widać z oburzenia niektórych osób, sama się tutaj musisz teraz osobiście pokajać i wytłumaczyć ze wszystkiego.
(chyba koniec czatowania, bo wyjeżdżamy poza temat…)
halo, halo, niektóre osoby sztuk zdaje się dwie (?) – przepraszam za niedomówienia i kajam się, a Wy jesteście facetami w porządku i nie mam do was żadnych zastrzeżeń w omawianych wyżej kwestiach:)
<szept z budki suflera>
(Lemiel jeszcze… A Lemiel to kurna co?!?...)
</szept z budki suflera>
wybaczcie .. niektóre teksty podnoszą mi poziom adrenaliny .. co akurat jest wskazane .. zamiast sie wziąc do roboty prowadze dyskusje ;) ale … warto …
warto:) [a Lemiel też jest fajny i go tu chwalę;)]
W tamtym związku ona i on są zadowoleni z tej sytuacji.
Ale oczywiście, to które gotuje, które naprawia krany i podobne, nie powinno być, że z definicji robi to ta albo tamta osoba, takie właśnie szowinistyczne przywiązanie. Chociaż, no właśnie, różne są powody takiego a nie innego podziału obowiązków.
Wydaje mi się, że najważniejsze, to się tak dogadać, żeby było bez szkody dla drugiej osoby , np. prasują oboje, w zależności od tego, które jest w domu bo obojga często nie ma i jedno musiałoby się zajechać, żeby to zrobić samodzielnie raz na jakiś czas. I to dogadanie się, rozmawianie o wielu/wszystkich sprawach jest najważniejsze.
lemiel też potrafi kilka rzeczy „dziwnych” zrobić, kilku „niedziwnych” nie potrafi. Może robić wymiennie albo się nauczyć tych brakujących, to nie problem.
I tu wiem, że się powinienem cenić i cenię, bo ja potrafię i chcę. Tylko czasami się nie chce i podobne.
I w sumie nie wiem co napisać chciałem. Czy o to mi chodziło, czas upłynął albo nie zrozumiałem dobrze ostatnich komentarzy. Bo światopogląd mi się przestawia/krystalizuje, a rozmowa wychodzi na szczyt z ukrycia, w którym była.
I mobilizacja postępuje do przodu, mocno, dzięki za dodatkowe wsparcie.
Nie odpisuję ostatnio w ciągu dnia bo zwyczajnie nie mam czasu i trochę inna polityka internetowa jest, a powiadomienia przychodzą na jida gmailowego, którego nie mam podłączonego do PSI w pracy. Czasy się zmieniły i ze smutkiem muszę przyznać, że chyba zmniejszę ilość subskrybowanych joggerów bezpośrednio, bo 80 to chyba trochę za dużo i przeklikiwanie wieczorem 50-70 powiadomień, czasami bez czytania i odpowiadania zajmuje za dużo czasu. Część może pójdzie do czytnika rss. Ale to jeszcze nie dziś…
Jedna trzecia weekendu na wsi a pozostała w pracy. Czyli, dobrej pogody i spędzania dużej ilości czasu na powietrzu życzę.
A na koniec usłyszany wieczorem kawał bez sensu:
Mijają się w lesie dwie łodzie podwodne.
Kapitan jednej łodzi pyta tego z drugiej:
Która godzina?
Drugi patrzy na kompas i odpowiada:
Już wtorek.
Jaki z tego morał?
Nie pijcie tyle zimnej Coca-Coli…
Trackbacki:
Straż Dzienna alias Dzienny Patrol
Dzięki notce Tarnum dotarłem wczoraj do kina na film „Straż Dzienna”, na który nie mogłem się doczekać, a który pewnie bym przegapił ze względu na brak dostrzeżonych reklam… (Nie zaglądam jakoś na Esensję i inne portale kulturaln[...]
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.