Po wahaniach jednak się zdecydowałem i poszedłem do sklepu. W długi weekend w spędzony w większości w mieście mógłbym się zanudzić, a tak to będzie co robić. Miałem też obawy, że po prostu jak przyjdę w środę do sklepu, to nie będzie już tego modelu w tym rozmiarze, a sprowadzenie potrwa czyli weekend zleci na niczym, przed monitorem…
Czyli pomarańczowy Compact (rama jednak stalowa), pompka i prosty licznik. Światła będą jednak konieczne, dziś praktycznie po zmroku wracałem, a tak będzie pewnie częściej, bez względu na wydłużający się dzień bo człowiek by jeździł i jeździł. A dziś zrobiłem tylko niespełna 21 kilometrów łącznie z dojazdem ze sklepu do mieszkania.
Wrażenia z jazdy? Z amortyzatorem z przodu jeździ się inaczej na takiej np. kostce brukowej, znaczy mniej trzęsie. (Może kiedyś wymienię widelec?) Siedem zębatek z tyłu to nie to samo co osiem. Jakby brakowało czegoś, tego najszybszego biegu, ale ile razy się na nim jeździło? Ogólnie biegi (21) są inaczej zestrojone niż jak jest ich 24. Revoshifty chodzą fajnie, nawet jakby lżej niż manetki Acera. Ale te gumy osłaniające uciskają, drażnią ręce, same nakładki na kierownicę też jakby mniej wygodne. Ale za jedną trzecią mniej niż wcale nie wysoki model nie ma się co spodziewać cudów.
Potrzebny będzie jeszcze taki uchwyt na ścianę, do powieszenia go za przednie koło, bo stojąc zajmuje za dużo miejsca. Wymyślałem taką konstrukcję z długich kołków do ściany, ale ten gotowy, chociaż kosztuje trzy takie solidne kołki, to jest tego wart, bo konstrukcja sensowniejsza niż to co mi do głowy zaczęło przychodzić… Tylko dlaczego ja go dziś nie kupiłem? Skąpstwo? Z kartą kredytową?
Ale najfajniejsze są przeglądy, po dwóch tygodniach darmowy, a po czterech do sześciu tygodni kolejny, płatny, żeby gwarancja była ważna. Ale przynajmniej łańcuch nasmarują… I takie zadbane chłopaki tam pracują… ;)