hmm… a dokładnie miesiąc temu, trzynastego, też był wtorek… to się nieczęsto zdarza…
a za miesiąc trzynasty będzie w piątek – i to będzie baaardzo sympatyczny piątek;)
(znów urodzinowy:)
Dzięki za życzenia.
yOSHi – ty wierzysz w pecha a Baby w szczęście. Jakbyś zaczął wierzyć w szczęście, to byś je miał.
Za to za czternastką nie przepadam.
Baby, jakbym się 13-ki bał, to bym musiał z domu nie wychodzić... :/
Dobrze, że kiedyś tam, 13-ty przypadał w czwartek, bo i tak jakoś pechowo cięgle…
Co by to było, jakby to był piątek?!?...
A i tak się zawsze nasłucham, że to straszny ten 13…
I co tu wtedy myśleć?
Mam rację lemiel?
No i ja o tym własnie…
Tylko, że trochę przykro, jak ktoś się co rusz za głowę łapie, że to 13-ty dziś...
No ja się tym nie przejmuję, ale zawsze wtedy napominam, że to nic strasznego przecież...
YOSHi: my tylko chcemy Cię naładować optymizmem.
Grześ: ja nie mówię o baniu się...tylko o wierze w pecha.
Jak wierzę w coś ze wszystkich sił, to to się po prostu dzieje. Jak wierzę w szczęście, to je mam. Tylko nie mogę ani przez moment zwątpić:)
Baby: A ja o tym, że nie wierzę w zabobony…
Omijam tylko czarne koty, łapię się za guzik, jak widzę kominiarza, zastanawiam się co to będzie jak się sól zozsypie i takie tam. Ale to nie są zabobony chyba, co?... ;)
Zawsze lepiej uważać, niż nie uważać na takie rzeczy co nie?... :D
grześ - pech wyklucza prace. brak pracy wyklucza optymizm
isk* – jak ma sie prace to wydaje sie latwe jej zdobycie. jak sie jej szuka od pol roku – wrecz przeciwnie.
Widzisz, ostatnio przyjacielowi urodzilo sie dziecko, rownoczesnie stracil prace… Moze nie ma to jak odpowiednia motywacja? Bo odlozyl ambicje na polke i wzial taka prace jaka byla – ponizej kwalifikacji grubo.
Moze trzeba byc nieco bardziej mobilnym? Bo w duzych miastach od dobrych paru miesiecy mamy do czynienia z rynkiem pracownika, o ile ten pracownik cokolwiek potrafi robić.
W ciągu tygodnia od puszczenia informacji, ze bede szukac pracy w innym miescie dostałam kilka informacji, że tu i tu to chętnie itd…
Nie wierze, ze pracy nie ma jak się chce pracować.
yOSHi314: Właśnie się zastanawiam, czy Ci przyznać rację, czy nie…
Nie wiem, jakiej pracy szukasz i nie chciałbym, źle ocenić Twoich poszukiwań.
Ja (odpukać w niemalowane) nie musiałem się bardzo jak narazie wysilać a z drugiej strony widziałem jak ktoś szukał pracy i mu „nie szło” – tu ironicznie strasznie się wypowiadam, bo i szukanie było takie do bani. I jak się szuka tak jak w znanej myśli: „Nie chcem, ale muszem.” to szukanie to, wygląda bardzo słabo.
Wiem, że trudno jest pracować czasem nie tak jak by się chciało, ale czasem pewnie trzeba…
Ja swoje zawodowe życie zacząłem w takiej robocie (pracą to ja tego nie nazwę), że nawet o tym nikomu nie wspominam, bo nie ma o czym…
chcialem sie tlumaczyc ale nie mam sily. przepisywalem ten wpis juz z 10 razy.
jestem absolwentem matematyki ze specjalnoscia informatyka, znam kilka jezykow oprogramowania, zagadnienia zwiazane z projektowaniem stron www, baz danych, administracje paru systemow operacyjnych i rozne inne rzeczy. dobrze znam angielski.
zaczalem od szukania pracy jako nauczyciel w gimnazjum. juz po rozpisaniu grafikow w szkolach, a dzien przed podpisaniem umowy zrezygnowali ze mnie bo zglosil sie ktos o wiekszym stazu. poniewaz wszystkie szkoly rozpisaly grafiki zajec – nie moglem juz szukac pracy w szkole na ten rok szkolny.
potem chodzilem na rozmowy do firm zajmujacych sie oprogramowaniem.
zglaszalem sie nawet na stanowisko pracownika technicznego w serwisie komputerowym. prosta robota. kumpel po studium sie dostal. ale tam tez mnie nie chcieli.
poki co jedyne co moge robic to projektowac strony www ze znajomym polujac na zlecenia i szukac dalej. zglaszalem sie nawet na pracownika helpdesku ze znajomoscia angielskiego i tam tez nie poszlo. obecnie studiuje podypomowo grafike komputerowa i mam nadzieje ze cos mi to da.
generalnie szukam czegokolwiek w czym moge sie do czegos przydac. nauczanie, matematyka, komputery.
YOSHi: to chyba zależy od podejścia i od miejscowości, w której szukasz pracy. Ja skończyłam samą matematykę i pracę mam zawsze. Zawsze oznacza, że praktycznie co roku załapuję się gdzie indziej. Bez znajomości…tak po prostu. Ostatnia dyrektorka powiedziała, że przyjęła mnie, bo widziała po pierwszej rozmowie, że nie boję się uczniów, że jestem wystarczająco zdecydowana i pewna siebie, że sobie z nimi poradzę.
Cóż z tego, że trafiają mi się tylko zastępstwa na rok….szukam i zawsze znajduję....tak od 4 lat.
Może dlatego, że wierzę, że znajdę?
@Grześ – bo mam problemy z wyslawianiem sie. i mam wysoki poziom samokrytyki. i nie chcialem robic wrazenia ze uzalam sie nad soba – w koncu dalej szukam pracy a nie leze i kwicze.
No, życzenia oprócz od Was, to od reszty rodu, kilku znajomych, którzy złapali opis i kilku osób w pracy i jednej koleżanki z klasy z liceum (nie, nie od tej).
Ale dziś najlepsze. Wróciłem w obręb czterech ścian, i zobaczyłem list DO MNIE — dostałem kartkę z życzeniami… Dzięki!
yOSHi314: Myślałem, że z powodów technicznych czy jakoś tak…
Kończąc temat, (bo chyba przeginamy) teraz stwierdzam, że Ciebie rozumiem…
Bo skoro masz problemy z wysławianiem się i wysoki poziom samokrytyki to może być problemem przy szukaniu pracy, bo nie ma się tyle pewności siebie, co inni mniej w stosunku do siebie krytyczni…
Ale nie można przez to uważać, że nie można pracy znaleźć, bo jak sam napisałeś, to z Twojego wewnętrznego powodu jest jakiś problem.
Więc, powodzenia na przyszłość życzę.
Baby: No myślę, że mając obecne znajomości które już trochę trwają, jestem w stanie określić kto jest fajnym a kto mniej fajnym nauczycielem… :D
Oczywiście może być, że tylko wydaje mi się, że tak jest…
Hmmm… No mmi się wydaje, że też jestem grzeczny… Pokorny to może mniej…
Ale dlaczego się poddajesz?!?...
Coś nie tak napisałem?
Czy w sensie, że się zgadzasz z moim zdaniem… :D
No skromna to nie jestem…....tak jak i pokorna…..i jak grzeczna:))))
Zgadzam się. Może dlatego, ze dużo osób mi to powtarza, łącznie z uczniami…wiec w końcu uwierzyłam:)
Komentarze:
Najlepszego, dzieciaku :)
Sto lat, sto lat…
:-)
Wszystkiego najurodzinowszego! ;)
Spełnienia marzeń....cóż więcej mogę Ci życzyć:)
Najlepszego lemiel…
Najlepszego…
Hmmm…
No może…
A może jednak najlepszej?...
najlepszej babki pod sloncem,
jak ogien piekel goracej
jak aniol z nieba powabnej,
jak moja dziewczyna zgrabnej :P
yoshi ostatnio życzy wierszami – nie mam szans go przebić..:P
to tutaj powiem tylko najlepszego!... a reszta potem:)
nawet nie czuje kiedy rymuje.
13-go: wszystko zdarzyć się może ;)
ehh, szkoda ze to nie byl piatek, trzynastego w sam raz na zycia poczatek.
kalendarz wy..walilem bo sie na niego wkurzylem.
Najlepszego.
hmm… a dokładnie miesiąc temu, trzynastego, też był wtorek… to się nieczęsto zdarza…
a za miesiąc trzynasty będzie w piątek – i to będzie baaardzo sympatyczny piątek;)
(znów urodzinowy:)
Stoooo lat! :-)
O w pieruny…
Za miesiąc jest 13 w piątek?...
No i z czego tu się człowiek ma cieszyć... :/
np. z tego, że nie będzie pechowy:)
jak to z czego – ja w ten wlasnie piatek bede mogl ponownie zarejestrowac sie w urzedzie pracy :]
Grześ: wierzysz w zabobony???
Ja 13 w piątek zawsze mam szczęście, bo w nie wierzę:)
ja polegam na swoim pechu. nigdy sie nie zawiodlem :]
a ja się trzymam zasady, że głupi ma zawsze szczęście – i dobrze na tym wychodzę:P
Dzięki za życzenia.
yOSHi – ty wierzysz w pecha a Baby w szczęście. Jakbyś zaczął wierzyć w szczęście, to byś je miał.
Za to za czternastką nie przepadam.
a propos, Grzesiek – w ten piatek 13 to albo na herbatę koniecznie, albo choc gdzieś w przelocie – ale proszę mi się zameldować...:)
wierze w pecha bo to jedyne na co moge liczyc. jakbym wierzyl w szczescie to bym szybko przestal.
Baby, jakbym się 13-ki bał, to bym musiał z domu nie wychodzić... :/
Dobrze, że kiedyś tam, 13-ty przypadał w czwartek, bo i tak jakoś pechowo cięgle…
Co by to było, jakby to był piątek?!?...
A i tak się zawsze nasłucham, że to straszny ten 13…
I co tu wtedy myśleć?
Mam rację lemiel?
Najlepiej – myśleć, że trzynasty to normalny dzień. I tyle.
jeden musi byc mniej normalny niz reszta. to tak jak blogerzy i yoshi314 :]
No i ja o tym własnie…
Tylko, że trochę przykro, jak ktoś się co rusz za głowę łapie, że to 13-ty dziś...
No ja się tym nie przejmuję, ale zawsze wtedy napominam, że to nic strasznego przecież...
yOSHi314: Ke?
13ty to dzien jak co dzien, pech przychodzi i tak kiedy mu sie zechce.
YOSHi: my tylko chcemy Cię naładować optymizmem.
Grześ: ja nie mówię o baniu się...tylko o wierze w pecha.
Jak wierzę w coś ze wszystkich sił, to to się po prostu dzieje. Jak wierzę w szczęście, to je mam. Tylko nie mogę ani przez moment zwątpić:)
nie stac mnie na optymizm. jak znajde prace za pare lat to moze bedzie inaczej.
Baby: A ja o tym, że nie wierzę w zabobony…
Omijam tylko czarne koty, łapię się za guzik, jak widzę kominiarza, zastanawiam się co to będzie jak się sól zozsypie i takie tam. Ale to nie są zabobony chyba, co?... ;)
Zawsze lepiej uważać, niż nie uważać na takie rzeczy co nie?... :D
Jak sie chce pracowac to praca jest, wiec doprawdy nie rozumiem płaczu, że pracy w Polsce nie ma…
yOSHi314: A co praca ma do pecha?... Do optymizmu to może jeszcze coś mieć, ale do pecha?
grześ - pech wyklucza prace. brak pracy wyklucza optymizmisk* – jak ma sie prace to wydaje sie latwe jej zdobycie. jak sie jej szuka od pol roku – wrecz przeciwnie.Grzesiu: to właśnie są zabobony:)
Widzisz, ostatnio przyjacielowi urodzilo sie dziecko, rownoczesnie stracil prace… Moze nie ma to jak odpowiednia motywacja? Bo odlozyl ambicje na polke i wzial taka prace jaka byla – ponizej kwalifikacji grubo.
Moze trzeba byc nieco bardziej mobilnym? Bo w duzych miastach od dobrych paru miesiecy mamy do czynienia z rynkiem pracownika, o ile ten pracownik cokolwiek potrafi robić.
W ciągu tygodnia od puszczenia informacji, ze bede szukac pracy w innym miescie dostałam kilka informacji, że tu i tu to chętnie itd…
Nie wierze, ze pracy nie ma jak się chce pracować.
yOSHi314: Właśnie się zastanawiam, czy Ci przyznać rację, czy nie…
Nie wiem, jakiej pracy szukasz i nie chciałbym, źle ocenić Twoich poszukiwań.
Ja (odpukać w niemalowane) nie musiałem się bardzo jak narazie wysilać a z drugiej strony widziałem jak ktoś szukał pracy i mu „nie szło” – tu ironicznie strasznie się wypowiadam, bo i szukanie było takie do bani. I jak się szuka tak jak w znanej myśli: „Nie chcem, ale muszem.” to szukanie to, wygląda bardzo słabo.
Wiem, że trudno jest pracować czasem nie tak jak by się chciało, ale czasem pewnie trzeba…
Ja swoje zawodowe życie zacząłem w takiej robocie (pracą to ja tego nie nazwę), że nawet o tym nikomu nie wspominam, bo nie ma o czym…
chcialem sie tlumaczyc ale nie mam sily. przepisywalem ten wpis juz z 10 razy.
jestem absolwentem matematyki ze specjalnoscia informatyka, znam kilka jezykow oprogramowania, zagadnienia zwiazane z projektowaniem stron www, baz danych, administracje paru systemow operacyjnych i rozne inne rzeczy. dobrze znam angielski.
zaczalem od szukania pracy jako nauczyciel w gimnazjum. juz po rozpisaniu grafikow w szkolach, a dzien przed podpisaniem umowy zrezygnowali ze mnie bo zglosil sie ktos o wiekszym stazu. poniewaz wszystkie szkoly rozpisaly grafiki zajec – nie moglem juz szukac pracy w szkole na ten rok szkolny.
potem chodzilem na rozmowy do firm zajmujacych sie oprogramowaniem.
zglaszalem sie nawet na stanowisko pracownika technicznego w serwisie komputerowym. prosta robota. kumpel po studium sie dostal. ale tam tez mnie nie chcieli.
poki co jedyne co moge robic to projektowac strony www ze znajomym polujac na zlecenia i szukac dalej. zglaszalem sie nawet na pracownika helpdesku ze znajomoscia angielskiego i tam tez nie poszlo. obecnie studiuje podypomowo grafike komputerowa i mam nadzieje ze cos mi to da.
generalnie szukam czegokolwiek w czym moge sie do czegos przydac. nauczanie, matematyka, komputery.
matematyk ma przesrane po studiach. ot co.
YOSHi: to chyba zależy od podejścia i od miejscowości, w której szukasz pracy. Ja skończyłam samą matematykę i pracę mam zawsze. Zawsze oznacza, że praktycznie co roku załapuję się gdzie indziej. Bez znajomości…tak po prostu. Ostatnia dyrektorka powiedziała, że przyjęła mnie, bo widziała po pierwszej rozmowie, że nie boję się uczniów, że jestem wystarczająco zdecydowana i pewna siebie, że sobie z nimi poradzę.
Cóż z tego, że trafiają mi się tylko zastępstwa na rok….szukam i zawsze znajduję....tak od 4 lat.
Może dlatego, że wierzę, że znajdę?
yOSHi314: Przepisywałeś 10 razy?... A to dlaczego?...
Baby: Fajna z Ciebie musi być nauczycielka… :)
Grzesiu: czemu? ja jestem w miarę....zwykła
W miarę...
Baby…
Ja już mam swoje zdanie na temat nauczycieli… :D
Rafałku: no mam swoje odchyły….ale kto ich nie ma:)
Grześ: tłumacz mi się tu zaraz!!
No wytłumaczyć to ja się mogę...
No ale może nie zaraz tutaj…
@Grześ – bo mam problemy z wyslawianiem sie. i mam wysoki poziom samokrytyki. i nie chcialem robic wrazenia ze uzalam sie nad soba – w koncu dalej szukam pracy a nie leze i kwicze.
>zastanawiam się co to będzie jak się sól rozsypie i takie tam…
kurde! wiedziałam, że ta sól czarownic to jakiś podstęp…:P
>Ja już mam swoje zdanie na temat nauczycieli… :D
o, doprawdy…? to ja też wzywam Cię, Grzesiu, do odpowiedzi…:D
Grzesiu: czekamy!!!
trzeba wziąć na wstrzymanie do jutra, Baby;)
Jakoś wytrzymamy;)
No, życzenia oprócz od Was, to od reszty rodu, kilku znajomych, którzy złapali opis i kilku osób w pracy i jednej koleżanki z klasy z liceum (nie, nie od tej).
Ale dziś najlepsze. Wróciłem w obręb czterech ścian, i zobaczyłem list DO MNIE — dostałem kartkę z życzeniami… Dzięki!
Przepraszam, nie zauważyłam wcześniej. :)
Wszystkiego najlepszego.
Nu, to wszystkiego *naj :))!
Lekko spóźnione, ale serdeczne życzenia!
Wszystkie Ryby to fajne chłopaki?
Eskey – a jak!
Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się w całej rozciągłości :)
yOSHi314: Myślałem, że z powodów technicznych czy jakoś tak…
Kończąc temat, (bo chyba przeginamy) teraz stwierdzam, że Ciebie rozumiem…
Bo skoro masz problemy z wysławianiem się i wysoki poziom samokrytyki to może być problemem przy szukaniu pracy, bo nie ma się tyle pewności siebie, co inni mniej w stosunku do siebie krytyczni…
Ale nie można przez to uważać, że nie można pracy znaleźć, bo jak sam napisałeś, to z Twojego wewnętrznego powodu jest jakiś problem.
Więc, powodzenia na przyszłość życzę.
Baby: No myślę, że mając obecne znajomości które już trochę trwają, jestem w stanie określić kto jest fajnym a kto mniej fajnym nauczycielem… :D
Oczywiście może być, że tylko wydaje mi się, że tak jest…
Grześ: poddaję się:)
Baby: Bo, ponieważ?...
Bo jestem bardzo grzeczną i pokorną dziewczynką;P
Hmmm… No mmi się wydaje, że też jestem grzeczny… Pokorny to może mniej…
Ale dlaczego się poddajesz?!?...
Coś nie tak napisałem?
Czy w sensie, że się zgadzasz z moim zdaniem… :D
No skromna to nie jestem…....tak jak i pokorna…..i jak grzeczna:))))
Zgadzam się. Może dlatego, ze dużo osób mi to powtarza, łącznie z uczniami…wiec w końcu uwierzyłam:)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.