patelnia
W kuchni dusi się gulasz, no może nie do końca, bo postanowiłem wzbogacić go pieczarkami i papryką. Jutro z kopytkami będzie pyszniutki. Ale podobnie jak przy przygotowywaniu lazanii w sobotę poczułem po raz kolejny smażąc mięso na dwie tury, że mam za małą patelnię. Ponad jedenaście lat ma, ale trzyma się dobrze. Olkuski wyrób ze starych czasów jeszcze, bo teflon wciąż w dobrym stanie.
Pora kupić nową. Tylko jaką? Olkusz się zepsuł i podobno znowu są produkty w dwóch wykonaniach — na eksport i do krajowych supermarketów. (W Paryżu podobno garnki z Olkusza mają niezłe branie i kosztują majątek.) Tefal z powłoką teflonową, czy może Tescomę ze stali nierdzewnej? A może coś innego? Bo na ostatnio widzianych dwóch z Olkusza teflon się „przypalił” po pierwszym użyciu…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Tefal porzadny i cięzki do mięs.
Najtansze patelenki teflonowe z IKEI (ok. 10 zł) do jajecznicy i naleśników.
Tescome ze stali bedziesz sybko przeklinał IMO
Tefal z takim śmiesznym krążkiem czerwonym na środku – bardzo dobra rzecz :)
A „gulasz” wyszedł pyszny…
Kurcze…
Gulasz…
Wołowina czy wieprzowina?...
Czy jedno i drugie?
Muszę pomyśleć i też zrobić.
Ale ja to jednak z ziemniakami.
Gulasz z ziemniakami to podstawa.
Bo do kopytek to ja mam jakąś taką awersję od maleńkości… ;)
iskanna: muszę zapamiętać to o patelniach Tescorne bo się próbuję w dobrą zaopatrzyć.
Twierdzisz, że IKEA jednak najlepsza?... Hmmm… No będzie trzeba się wybrać i zobaczyć...
Gulasz wołowy, jakoś nie mam przekonania do wieprzowiny.
Tylko chciałbym kiedyś kupić wołowinę z mięsnego zwierzęcia, a nie z mlecznego…
A kopytka, bo: dobre, bardzo szybko się gotują (rano to ma znaczenie) – bo z Aviko. Jeszcze nie doszedłem do robienia ich własnoręcznie…
Kluseczki śląskie też byłyby pyszne…
A co do stalowych z nierdzewki. Znajomy pracuje w magazynie u takiego jednego „dużego” dystrybutora sprzętu tego typu. Produkcja chińska. Cienkie to, pęka w rękach albo przy pierwszym użyciu. A grube ciężkie dna to wypełniacz z kawałków normalnej zardzewiałej stali, często w stanie generującym zapach zabijający życie w promieniu kilku metrów po łatwym rozebraniu tego. Czyli tania nierdzewka z Chin nie nadaje się do używania.
Do Ikei trzeba się wybrać i pooglądać. Lubię naleśniki.
A do jajecznicy, to u rodziców jest taka, oj chyba starsza odemnie patelenka, mała, aluminiowa, z grubymi ściankami. Z niej jajecznica jest najlepsza…
Kupiłem. Nie dałem się skusić na pomarańczowe ciekłe kryształy termotropowe na Tefalach.
Zauroczyła mnie dziś pierwszy raz widziana patelnia Mefisto z Olkusza:
patelnie
Czarna w środku, 4 milimetry ścianki, 26 centymetrów średnicy.
Po prostu mnie urzekła… I ta czerwona tekturka „opakowania” z instrukcją pierwszego użycia…
Już umyta, natłuszczona, podgrzana. Stygnie do kolejnego mycia i schowania.
W Carrefourze w Arkadii była za 99 złotych. Kupiłem za 72 w E.LeClerc. Kolosalna różnica, no i tam były porysowane i pogięte.
„Jutro z kopytkami będzie pyszniutki” – i jak tu nie mówić o kryzysie męskości?!?!?! <rotfl>
Mr.B.: Możesz tak jakoś szerzej o tym coś napisać?...
Mi właśnie wydaje się, że jest na odwrót.
Nie mieszkam „z mamą” i umiem zrobić coś dobrego do jedzenia.
No, macho to ze mnie nie jest…
Ja mysle, ze Mr.B chodziło o to „pyszniutki”. To prawie jak ‘pieniazki’... takie piupiulkowanie ;)
Zdecydowanie mało męskie ;>
A gotowanie samo w sobie jest bardzo meskie :)
Ja BARDZO lubię zdrobnienia… I mam TRZY siostry, starsze…
A ojciec szwagra, na dobrze zrobioną rzecz mówi „pysznie”. Po kilku wspólnych pracach budowlano-dekarskich też mi się udzieliło…
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.