Jogger winter weekend
Było fajnie, tylko w pierwszym miejscu (Stary Młyn), od rozpoczęcie konceru Jeżcze, za głośno, chociaż grali całkiem nieźle. Potem w Żagielku kawałek dalej zdecydowanie ciszej i przyjemniej.
Kasia, Siwa z młodym ( ;) ), Grześ z Maksem, Wampirek i ja.
Acha, no i dostałem Katarzynki z Kopernika, z kubkiem w komplecie… Bo pierniczki są na miodzie, a nie na czosnku ;) .
Reszta pewnie gdzie indziej...
Pfff…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
No, niestety…
Co niestety?
Reszta pewnie gdzie indziej :>
Trafisz w dobre miejsce, nawet może łatwiej niż ja ;) .
:( Coraz bardziej żałuję, zwłaszcza pierników. ;)
Echo, w końcu Cię usłyszałem :D
Echo, proszę mnie tu od pierników nie wymyślac ;)
Pierniki to te w torebce od Kasi… Jak myślę.
I tak wiesz, że na spotkanie z Tobą czekam. Pozostałych przepraszam, ale Siwa intryguje mnie najbardziej.;)
Wampirku, mam wrażenie, że Ciebie już kiedyś słyszałam. Może to omamy? :D
Przepraszam wszystkich za dziwna rozmowę, ale z emocji z trudem powstrzymywałam śmiech.
> I tak wiesz, że na spotkanie z Tobą czekam. Pozostałych przepraszam, ale Siwa intryguje mnie najbardziej.;)
Ja??? No przestań, jakbym wiedziała to bym się z Tobą w Kołobrzegu umówiła latem :)
> Przepraszam wszystkich za dziwna rozmowę, ale z emocji z trudem powstrzymywałam śmiech.
Mnie musisz wybaczyć. Gryzie mnie telefon. Nielubienielubiebardzo.
To ja tylko dodam, że też żałuję. ;)
Wybaczam, bo ostatnio z trudem wydzwaniam moje darmowe minuty. Zbyt często staram się o to by być poza zasięgiem :) Co do spotkania to nadrobimy wiosną.