Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Mniam

29 stycznia 2007 | 18:44:18 | Kategorie: Varia, Życie | 10 komentarzy | Permalink

Nie ma to jak świeży chlebek z masełkiem i szynką. Dobra siostra zrobiła mi pięć kromek, które momentalnie pochłonąłem… Może jeszcze kilka zjeść?

fajny wniosek

27 stycznia 2007 | 00:23:54 | Kategorie: Varia | 17 komentarzy | Permalink

Doszedłem do wniosku, że większość fajnych dziewczyn na joggerze ma ciemne włosy. Coś w tym jest…

Chyba przesadziłem

27 stycznia 2007 | 00:23:38 | Kategorie: Varia | 1 komentarz | Permalink

Tak chyba przesadziłem z tym komputerem w trakcie choroby. Tylko wczoraj trochę telewizji. Praktycznie zero czytania książki. Pora na mały odwyk i więcej ruchu…

OpenID i odnośnik do własnego joggera

26 stycznia 2007 | 15:26:56 | Kategorie: Tech, ziewnik | 25 komentarzy | Permalink

Pojawiły się polskie serwisy umożliwiające uwierzytelnianie za pomocą OpenID: OpenID.pl i MyID.pl. Chyba obydwa znalazłem u Patrysa i w komentarzach tam serwer z RPA openid.xmpp.za.net umożliwiający uwierzytelnienie za pomocą jabbera. Zarejestrowałem się w obu, zrobiłem wizytówki — fajniejsze są te na OpenID.pl. Zrobiłem test na testowym blogu Marcina Jagodzińskiego nettoblog.com i zadziałało, nawet całkiem przyjemnie. Ale jako, że odnośniki wskazywał na serwer openid.pl, to stwierdziłem, że chwilowo nie będę korzystał. A to co było widoczne do wpisania w panelu w MyID jakoś przeoczyłem bez zagłębiania się w szczegóły. Na wiki.identity20.pl też udało się zarejestrować za pomocą OpenID, chociaż wymagane jest późniejsze potwierdzenie za pomocą emaila.

I dopiero jak maniel podał u Riddla co z tym można zrobić za pomocą YADISa, to postanowiłem posprawdzać więcej. Stworzyłem plik yadis.xrdf:

<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<xrds:XRDS xmlns:xrds="xri://$xrds" xmlns="xri://$xrd*($v*2.0)"
      xmlns:openid="http://openid.net/xmlns/1.0">
      <XRD>
	      <Service priority="1">
		      <Type>http://openid.net/signon/1.0</Type>
		      <Type>http://openid.net/sreg/1.0</Type>
		      <URI>http://openid.pl/server</URI>
		      <openid:Delegate>http://lemiel.openid.pl/</openid:Delegate>
	      </Service>

	      <Service priority="2">
		      <Type>http://openid.net/signon/1.0</Type>
		      <Type>http://openid.net/sreg/1.0</Type>
		      <URI>http://myid.pl/auth</URI>
		      <openid:Delegate>http://myid.pl/id/lemiel</openid:Delegate>
	      </Service>

	      <Service priority="3">
		      <Type>http://openid.net/signon/1.0</Type>
		      <Type>http://openid.net/sreg/1.0</Type>
		      <URI>http://openid.xmpp.za.net/server</URI>
		      <openid:Delegate>http://openid.xmpp.za.net/lemiel@jabber.wp.pl</openid:Delegate>
	      </Service>
      </XRD>
</xrds:XRDS>

I dodałem go do plików joggera, a w szablonie wpisów dodałem linijkę:

<meta http-equiv="X-YADIS-Location" content="/files/yadis.xrdf" />

Aktualizacja (8.2.2007) po testach i przeczytaniu wpisu OpenID for non SuperUsers dodałem taką poniższą linijkę, bo bez nie nie działało.

Aktualizacja (21.1.2008) po zgłoszeniu w komentarzu przez steelmana poprawka mojej literówki:

<meta http-equiv="X-XRDS-Location" content="/files/yadis.xrdf" />

Dodałem kolejny testowy komentarz wskazując jako serwer uwierzytelniający adres mojego joggera (lemiel.jogger.pl oczywiście).

I zadziałało!

Czytaj dalej...

pada i pada, a ja leżę

24 stycznia 2007 | 14:18:40 | Kategorie: Varia, Życie | 20 komentarzy | Permalink

Dopadł mnie jakiś wirus, dostałem L4 i udałem się w rodzinne pielesze poleniuchować. Praca nie zając, nie ucieknie. Leżę, kaszlę i smarkam. Fuj. Może w trakcie leżenia łóżkowego katar przechodzi w tydzień? Co poniektórzy w sieci zalecają słynne okłady.

A śnieg? Jak wczoraj pociąg wyjechał z tunelu w Tunelu na oświetlonym peronie zobaczyłem śnieg, który podobno na południu miał padać. Jakaś tam odrobina leżała na ziemi. Włoszczowy Północ w trakcie jazdy jeszcze nie widziałem, może peron oświetlony jest tylko w godzinach zatrzymywania się pociągów? W poniedziałek (prawdopodobnie) podczas jazdy spróbuję go wypatrzyć.

Ale już w Krakowie było go znacznie więcej. I padał cały czas. W powiecie chrzanowskim jak zwykle, drogi zasypane, po przejeździe pługa na ulicy pozostaje błoto i niezebrana „ścieżka” śniegu…

A dziś jak wychylę głowę zza monitora, to widzę przez okno ścianę padającego gęstego śniegu…

Zima przyszła.

Czytaj dalej...

Idzie zima

21 stycznia 2007 | 19:23:42 | Kategorie: Varia | 23 komentarze | Permalink

Nadchodzi zima, poprzedzana, skompresowaną i podawaną w ekspresowym tempie, jesienią.

Przedwczoraj krótkotrwałe opady wielkich płatów śniegu, wczoraj słońce i deszcz. Dzisiaj słońce i deszcz ze śniegiem miotany wiatrem. Jutro pewnie znowu z rana słońce, a później najwyraźniej śnieg.

A dookoła pełno przeziębionych osób…

Szkoda, że nie ma guziczka, żeby to wyłączyć…

Jogger winter weekend

21 stycznia 2007 | 00:34:37 | Kategorie: ziewnik | 12 komentarzy | Permalink

Było fajnie, tylko w pierwszym miejscu (Stary Młyn), od rozpoczęcie konceru Jeżcze, za głośno, chociaż grali całkiem nieźle. Potem w Żagielku kawałek dalej zdecydowanie ciszej i przyjemniej.

Kasia, Siwa z młodym ( ;) ), Grześ z Maksem, Wampirek i ja.

Acha, no i dostałem Katarzynki z Kopernika, z kubkiem w komplecie… Bo pierniczki są na miodzie, a nie na czosnku ;) .

Reszta pewnie gdzie indziej...

Pfff…

Rozczuliłem się

16 stycznia 2007 | 00:15:13 | Kategorie: Życie | 5 komentarzy | Permalink

Po komentarzu u Jezucha przypomniało mi się jak tata zawsze wstawał rano, jak trzeba było obudził, robił mi kanapki do szkoły i pilnował, żebym się napił ciepłej herbaty albo kawy z mlekiem i chociaż z pół kromki chleba zjadł przed wybiegnięciem z domu. Domu do którego wracałem pędem po szkole, nie myśląc, że powienienem poświęcić na przykład jej więcej czasu i z którego potem po studiach uciekłem do Warszawy i jakoś bronię się przed ewentualnym powrotem w tamte okolice.

Kurde, brakuje mi tego. Mam łzy w oczach i leje mi się z nosa…

Komentarz dla pamięci — chodzi o automagiczne wyłączanie dzwoniącego budzika, bez pamiętania wykonywania tej czynności po znacznie późniejszym obudzeniu się.

Miałem tak raz, jeszcze w liceum, po takim późnym położeniu się spać. Na szczęście tata czuwał wtedy, robił mi kanapki i pilnował, żebym coś zjadł albo przynajmniej napił się herbaty lub kawy z mlekiem. Ale w sumie od czasu do czasu mogłem się bezkarnie spóźniać do szkoły, bo jako jedyny z klasy mieszkałem na wsi…

Enneagram

15 stycznia 2007 | 01:03:38 | Kategorie: Varia | 9 komentarzy | Permalink

Jestem czwórką, ewentualnie 4w3. Zdrowa czwórka. Indywidualista! Niestety…

„Ludzie mnie wzywaja bo wiedzą, że będę w stanie spojrzeć na problem z innej perspektywy”
„Dostrzegam i rozumiem wiele spraw znacznie głębiej niż większość osób”

www.enneagram.pl

I już po UP #8

07 stycznia 2007 | 20:22:01 | Kategorie: Varia | 6 komentarzy | Permalink

Urban Playground edycja 8 już za nami. Wystartowaliśmy z MiśkiemF, Michałem i Kikuchim, który dotarł do nas na drugą część zabawy. Na szczęście nie padało, ale i tak schlapałem moje bojówki.

Miśka spotkaliśmy tuż za bramą Parku Żeromskiego przy Placu Wilsona. Na początku wydawało się, że nie będzie dużo osób, ale tuż przed szesnastą tłum się jednak zgromadził. Semp dotarł wyluzowany. Przemowa na jednym z wałów rozpoczęła zabawę:

- Kto z Was sądził, że dzisiejsza gra odbędzie się na Żoliborzu? - zapytał Semp.

- Ja, ja, ja! - odkrzyknęło kilka osób.

- To mieliście rację… częściowo.

Wykrzyczeliśmy hasło wstępu do gry „W czerwonej kopercie jest wszystko”, Semp wskazał pierwszego krzyczącego za którym ustawiła się kolejka i zszedł do nas. Tym razem było bardzo kulturalnie. Bez przepychanek, gonitwy — polowania na niego i karty. A kart sporo zostało… Muszę się przyznać — chciałem mieć swoją i chociaż nasz gang miał już swoją, to wziąłem drugą, żeby łatwiej było przeczytać instrukcje, a i tak na tej mojej pisaliśmy. W międzyczasie Michał przeczytał wskazówki i zarządził poszukiwania agentów rozmieszczonych w parku, którzy mieli identyfikatory z cyframi będącymi podpowiedziami do rozszyfrowania kolejnych punktów kontrolnych na Nowym Świecie. (Ale w parku jest rewelacyjny plac zabaw — wyłożony taką pianką, aż zrobiłem przewrotkę w biegu — super!) Misiek robił każdemu odkrytemu identyfikatorowi zdjęcie.

Kolejny agent pod mostem koło Merkurego został znaleziony i pobiegliśmy do metra. W metrze spokojne czytanie instrukcji, łapanie oddechu i przeglądanie mapy. Na Świętokrzyskiej, której o mało nie przegapiliśmy, bo Ratusz nam w zaaferowaniu umknął, czekał Kikuchi. Szybkim krokiem udaliśmy się na Nowy Świat.

Tu już było więcej biegania. Wskazówki trochę pomogły, ale dwóch punktów znowu nie znaleźliśmy. Nie mam pojęcia gdzie były. No i słabo oszacowaliśmy ilość liści na palmie. Zagadki z liczbami chyba nikt nie rozwiązał, za dużo sumowania i szukania przystanków.

Zdaliśmy kartę pod pomnikiem Charlesa de Gaulle. Kolor odgadliśmy — był czarny, tak jak w pozostałych grach, w których brałem udział. Następna gra na wiosnę.

Spacerkiem udaliśmy się do centrum, chwilę porozmawialiśmy i Misiek poszedł na tramwaj, a my do metra. Z Michałem obejrzeliśmy jeszcze stację Marymont, bo akurat wahadłowy stał — taka surowa, niebiesko-popielata. Popielate są wszystkie metale. Taka surowa, nowoczesna, prosta. Jak niektóre metalowe meble z Ikei.

Mało się nabiegałem, ale i tak spociłem delikatnie — po co mi ta czapka była (pomijając to, że zimno było)?

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl