lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na WP.pl

lemiel



Pociągowe ploteczki

Dzisiaj plotkarsko... ;)

Obok siedzi para jadąca na Sylwestra do Krakowa i rozmawia. Chyba są ze sobą od niedawna. Dodatkowo pracują w jednej firmie i w pracy ukrywają, że są razem. Bo: „Pracownicy jednej firmy nie mogą razem spędzać Sylwestra, bo należy się odstresować osobno, w innych miejscach.” Czyżby firmowe standardy postępowania były takie ciekawe? A ta dwójka raczej się dobrze odstresuje…

Czy firmy nie lubią mieć obojga małżonków jako pracowników? Przecież wtedy lepiej kontrolują ich życie, łatwiej ich przywiązać do firmy...

Ciemno w przedziale — jedynym w całym pociągu IC, ale nie chce mi się przesiadać, chociaż konduktor namawiał. Prądu w gniazdkach też nie ma, dobrze, że jeszcze w miarę dobre baterięe mam, a ta zabawa jej nie zaszkodzi w zachowywaniu pojemności… Oglądam więc polecane i przysłane „Love Actually”

ostrożność na schodach « | | » tak mi jakoś głupio, łyso

Komentarze:

1. | Kasia | 30 grudnia 2006, 01:38:17 | Permalink

gdzieś czytałam w sieci taki artykuł, że właśnie firma woli, jak pracownicy się kumają bliżej – bo to i motywacja do pracy i bycia w niej większa… a najlepiej jak na firmowym wyjeździe parę osób prześpi się ze sobą i nawiąże romanse – wtedy to już w ogóle lubią zostawać w firmie po godzinach:) – to nie u Ciebie gdzieś ten artykuł był...?

miłego oglądania:) ja już tegoroczne zaliczyłam wczoraj:)

2. | lemiel | 30 grudnia 2006, 01:45:01 | Permalink

Chyba o tym nie pisałem, nie pamiętam. A może podsyłałem ci linka do czegoś?
No właśnie asymilacja, a ci się ukrywali.

3. | ola | 30 grudnia 2006, 07:33:45 | Permalink

małżeństwa nie powinny razem pracować:)

4. | iskanna | 30 grudnia 2006, 09:39:21 | Permalink

Niestety pary pracownicze to moze byc powazny problem (zaleznosc słuzbowe, awanse, tejemnice słuzbowe, zwolnienie jednego z pary).
Ale odgorne zabranienie tego to paranoja.

I jak LA? :)

5. | Isk | 30 grudnia 2006, 10:07:29 | Permalink

iskanna ma rację: poza tym pracodawca zawsze stara się uniknąć „sytuacji rodzinnych” w miejscy pracy. Nie ma nic gorszego jak klimat zdradowo/romansowo/zazdrośniczy :D I brudy prane przed klientami. Mrówy jesteście i zap***szać jak mrówy macie, a nie gzić się gdzieś po kątach :D
A w Love Actually lubię kilka motywów – nie wszystkie, kilka :)

6. | ola | 30 grudnia 2006, 10:10:05 | Permalink

ten klimat to z regóły tworzą wszyscy wkoło i to jest najgorsze, małżeństwo starczy, że jest małżeństwem i to dla niektórych współpracowników jest problemem nie do przejścia:)

7. | Isk | 30 grudnia 2006, 10:15:31 | Permalink

no ale pomyśl – idziesz do pracy, tam widzisz swoją żone/swojego męża – mówi Ci co masz kupić, że kran przecieka i czemu jeszcze nie naprawiony, rachunki trzeba zapłacić. Wracasz do domu i znowu to samo… Ile można wytrzymać z jedną osobą 24h/dobę?
Poza tym co zrobisz, jeśli małżeństwo się pokłuci? Gdyby współmałżonka nie było w pobliżu, to można jeszcze liczyć na profesjonalizm i nic po sobie nie okazywać. Ale jeśli już jest, to nie powstrzymasz się od spojrzeń, ciętych uwag i ogólnie wrogiej atmosfery….

8. | ola | 30 grudnia 2006, 10:17:56 | Permalink

Isk wymyślasz:D

9. | Isk | 30 grudnia 2006, 10:18:47 | Permalink

ha – nie wymyślam, argumentów Ci zabrakło ;P

10. | ola | 30 grudnia 2006, 10:20:03 | Permalink

nie potrzebuję argumentów:)

11. | Kasia | 30 grudnia 2006, 12:28:18 | Permalink

Bo u Oli jest inaczej… – oni sobie w pracy nie marudzą zapewne, ale pewno im się wszyscy wkoło przyglądają i jak zwykle widzą więcej, niż jest w rzeczywistości…;)

12. | Isk | 30 grudnia 2006, 12:37:44 | Permalink

Olu: wszystkie tak mówią :D

Kasiu: albo widzą to, czego obie oglądane osoby sobie nie uświadamiają ;P

13. | Kasia | 30 grudnia 2006, 12:40:05 | Permalink

eee tamm… ludzie widzą coś co sami wymyślają, a lubią wymyślać tak, żeby dowalić – wiesz np., że ja już dwa razy byłam w ciąży? i to w głębokim liceum..?:P

14. | Isk | 30 grudnia 2006, 12:41:11 | Permalink

tak, wiem – gdzieś o tym u Ciebie czytałem :D

15. | Kasia | 30 grudnia 2006, 12:41:37 | Permalink

serio o tym pisałam…?
chyba coś Ci się pomerdało;)

16. | Isk | 30 grudnia 2006, 12:42:04 | Permalink

albo sobie wymyśliłem tylko po to by Ci dowalić ;P

17. | Kasia | 30 grudnia 2006, 12:42:50 | Permalink

aaaaaaaa – to na pewno…:D

18. | lemiel | 30 grudnia 2006, 13:06:00 | Permalink

LA? — Film fajny, śmieszny, radosny. Może zbyt idealny w niektórych historyjkach. Poprawia humorek. Warty obejrzenia.

19. | Kasia | 30 grudnia 2006, 13:08:15 | Permalink

co prawda zwróciłeś uwagę na rzeczy, na które prawdopodobnie mało kto zwraca (brak samolotu rządowego..:P), ale właśnie o to chodzi w tym filmie, ma poprawiać humor, ma rozweselać, podnosić poziom optymizmu… taka bajka urocza:)
być może będę go musiała jutro znów obejrzeć;)

20. | isaak | 30 grudnia 2006, 13:10:18 | Permalink

A ja ostatnio słyszałem, że Tony Blair na wycieczki prywatne (niesłużbowe) lata liniami British Airways. W Polsce coś takiego jest nie do pomyślenia – ta Anglia to jednak zacofany kraj :D

Dodaj komentarz:

Możesz używać Markdown bez obrazków.

 

 

 

 code