pogawędki ze zwierzętami
Podobno o północy ludzkim głosem miały mówić. Tylko kto mógł z nimi pogadać, jak wszyscy zasuwali na pasterkę do odległego kościoła…?
Może w czasach obecnych byłoby łatwiej, bo mniej nas chodzi na te obrzędy, ale i zwierzęta pewnie mniej chętnie się z nami komunikują… I koło się zamyka.
A nasz Amper cały wieczór miał taką proszącą o kawałek ciasta mordkę, więc co chwilę jakiś mały kawałek dostawał. Ale opłatka nie chciał, nawet z miodem…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Czasami nie chcialbys uslyszec co zwierzeta maja do powiedzenia ;)
A może tak byłoby jednak lepiej? Bo potem już nie miały by powodu do mówienia takich mniej miłych rzeczy…
No w zasadzie lepiej sie „czlowiek” czuje gdy powie co mu lezy na sercu… ciekawe tylko jak odbiora to domownicy.
Pewnie zależy jacy domownicy są...
W sumie tez prawda…
Kot mojej cioci też się sfochał na opłatek, ale rybą w śmietanie i karpiem się zajadł aż mu się uszy trzęsły :]
A gadać to też z rodzinką nie chciał. Za dużo nas było, bał się nagle takiej ludności.
hehe ja też nakarmiłem mojego zwierza rybą
zwierzaki nie są takie głupie;)
raz do roku chcą je upić śledziami w śmietanie i takimi tam, stworzeniu w przypływie szczerości coś się wyrwie… – i już przechlapane na amen… cały rok na resztkach albo kocim żarciu z marketu..;P
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.