Miłość, życie i takie tam
Jadąc tam usłyszałem w autobusie rozmowę dwóch panów. Rozmawiali o rodzicach, starszych ludziach i życiu / umieraniu tak trochę ogólnie.
Jeden powiedział, że jego ojciec zmarł a niespełna dwa tygodnie po nim matka, chociaż była dużo młodsza, pewnie z tęsknoty. Oboje mieli w okolicach siedemdziesiątki. A drugi stwierdził, że jego jeszcze żyją, a mają solidnie ponad osiemdziesiąt.
Zacząłem kombinować — czyli co, tak byli „dopasowani”, że jedno bez drugiego nie mogło sobie dać rady, a w tym drugim wypadku podobnie, ale jedno wspiera drugie i na odwrót, i przy dobrym zdrowiu przyjemnie im się żyje.
Wychodząc z takiego założenia, to te małżeństwa, w których wdowcy lub wdowy żyją długo po śmierci współmałżonka nie były udane? I oni się męczyli, może dla dobra dzieci, albo dobrej opinii u innych ludzi, a po śmierci tego drugiego złapali drugi oddech? Kruca bomba! Przecież tak jest w większości wypadków… No więc do jakiego stopnia szukać tej drugiej połówki? A może sobie odpuścić? Ale samemu źle i szukać się nie chce. To może spróbować tak albo tak — podobno to strzały w dziesiątkę? Ten się we wrześniu żeni — wiem bo z jego ust słyszałem bezpośrednio.
A zdarzają się i inne dziwne, nawet obrzydliwe, rzeczy, choćby wymyślone: to co opisane u Karinki, albo taki Oldboy… Szkoda gadać. Pora iść spać i nie myśleć o tym.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
ciężkie rozważania jak na porę przed snem…
Tak, w autobusie to było tylko o tym że małżeństwa są niedopasowane. Reszta przyszła w trakcie pisania, które się do godziny prawie przeciągnęło. Choroba (tu by się mocniejsze słowo przydało…)!
i słusznie… trzeba to przemyśleć... ale to już nie dziś chyba…:)
OMG zaczelem wstydzic sie wlasnego wpisu Oo
Mysle, ze to kwestia walki(poradzenia sobie z tym, nie wiem jak to nazwac) tzn czy umrzesz bo zabraknie Tobie drugiej polowki czy bedziesz zyl dalej, niekoniecznie z kims innym – przezwyciezysz to.
Ile ludzi tyle przypadków, faktycznie kwestia poradzenia, moja ciotka poradziła sobie w ten sposób, że niespełna rok po śmierci wujka znalazła sobie chodzącą jego kopię tylko lekko ulepszoną wersję. Babcia która owdowiała dość młodo już więcej nie mogła na chłopów patrzeć i tak jej zostało do dziś:)
A co do tej drugiej połówki to nie wierzę, że istnieją albo może inaczej, że istnieje tylko jedna, świat jest pełen takich połówek trzeba tylko na nie trafić i jeśli internet może w tym trafianiu pomóc to czemu nie:)
Pewnie, w tym przypadku nie ma co narzucać ograniczeń.
mój brat tak znalazł żonę, takie czasy:)
Heh, a więc jednak kolejna osoba potwierdza!
oczywiście jeśli potrafimy tu znajdować całkiem fajne osoby z którymi nawiązujemy nawet przyjeaźnie to i na miłość można trafić:)
Z tym, ze czasem mozna sie rozczarowac.
rozczarować się można zawsze bez względu na to gdzie się daną osobę poznało, niestety.
jakby nie patrzeć...
... troche prawdy w tym jest.
ale tylko trochę i wogóle to się nie znam:)
jesli choodzi o te internetowe znajomosci to nie mam szczescia ;)
a ja w sumie nie wiem, niewiele osób udało mi się poznać realnie, całe dwie z czego jedna to porażka, a drugą wilbię po dziś dzień:D
Probuje sie wystrzegac tego typu rzeczy.
za późno planujemy z kasią jakiś zjazd:D
...ale dla tej jednaj było warto.
a mi się wciąż wydaje, że jeszcze za krótko, żeby cokolwiek stwierdzić ostatecznie… przypuszczam jednak, że coś tam mi zostanie, co porażką się kiedyś nie okaże, ale to tylko wyjątek (wyjątki?) potwierdzający regułę:)
Mowie tu o probie jakiegokolwiek zwiazku przez neta… chyba, ze chcecie razem ten teges ;D
haha ale ja nie piszę o związkach, nie teraz:D
aha… ;)
dobre, teraz sobie wyobraziłam mój związek z kropeczką, faktycznie spałam pod jej łóżkiem ale bez przesady:D
Lenon – i związki się zdarzają... najmniej oczekiwane i całkiem fajne potem… ale to wszystko kwestia ludzi, a ludzie są naprawdę różni…
natomiast są jeszcze zwykłe znajomości i przyjaźnie… do czego Ty się nadajesz – ocenimy na zjeździe;)
Pytanie czy przyjade ;) Tak na serio to nie sadze bym byl dojrzaly na taka powazna impreze, bo chyba najmlodszy tam bede.
a wogóle pomyliłam Lenona z właścicielem joga:)
lemiela też zaprosimy przecież;)
Hmm. Co by tu napisać?
No oczywiście, że przyjmę zaproszenie!
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.