London story — part zero — ar ju krejzi?
Ostrzegam, cała opowieść będzie w kilku częściach i może być nudnawa… Bo ma być spisem pewnych obserwacji i raczej zapiskiem historycznym. Ale może nie będzie aż tak źle?
Jakoś tak w sierpniu odezwala się do mnie siostra: „Wygrałam bilety na samolot do Londynu. Ja już byłam, poza tym z Krakowa nie ma dobrego połączenia. Ty polecisz. Może się uda u Tomka przenocować?”
Mnie zatkało — ja? Przecież sobie nie poradzę, ledwo dukam i przecież to w innym kraju! Ale na jakiś czas sprawa przycichła, bo bilety jeszcze nie zostały odebrane.
Sprawa powróciła pod koniec września, po odebraniu biletów, które okazały się być voucherem na 750 zł na linie Centalwings. Tomek bez problemu potwierdził, że w upatrzonym weekend od 3 do 5 listopada będzie mógł mnie przenocować. Zamieniłem voucher na bilety i powoli zacząłem myśleć jak to tam na miejscu będzie. Ale bardzo powoli… Z perspektywy zdecydowanie zbyt wolno.
Przygotowania — mało intensywne zbieranie map, przewodników, rozmyślania co zabrać, albo czego nie zabrać, przepytywanie znajomych. Co zwiedzić? I o co chodzi z tą kontrolą przed wejściem na pokład, co to za rzeczy, których nie można zabrać w bagażu podręcznym?
Dzień wcześniej wykupiłem tylko ubezpieczenie na trzy dni, na 40 tysięcy Euro, za 15 złotych. W PZU, bo było po drodze do pracy. Bez bagażu, bo uznałem, że wezmę tylko podręczny. Nie udało mi się kupić funtów w bilonie — podobno w kantorze na Grójeckiej mają, ale to za daleko było.
Ale za to naczytałem się o pociągach z lotniska Gatwick do stacji Victoria i biletach na metro oraz autobusy. I o Oysterze — czymś w rodzaju Warszawskiej Karty Miejskiej — Ostryga to widocznie nośna nazwa. Nawet wydrukowałem sobie rozkład jazdy pociągów…
Ciąg dalszy sprawozdania z wycieczki mam nadzieję nastąpi…
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
hm… no.. sama nie wiem, co bym zrobiła i jakbym się przygotowała do takiego wyjazdu…
To na ostrzeżenie, dla innych słabo zorientowanych w temacie, tak jak ja byłem…
ale wróciłeś cały i zdrów, i chyba nawet zadowolony;)
Toteż właśnie — byłem zielony, teraz może tylko żółty. ;)
nie jest źle, da się czytać:D
Czekamy na resztę;)
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.