Jako Jogger Team w siódmej edycji Urban Playground wystąpiłem ja i Michał, który odezwał się na joggu MiśkaF.
Przy fontannie obok kina Muranów zbierało się coraz więcej osób, między którymi przechadzali się reporterzy z kamerami. Z wejścia do Pałacu Mostowskich temu zbiorowisku bacznie przyglądało się dwóch wartowników. Dwie minuty po siedemnastej przyszedł Semp. Obszedł fontannę dookoła, i zapytał tłumu: „A tutaj coś się dzisiaj odbywa?” I uciekł. Kilka osób podążyło za nim. Ale te 99,99% zostało. Przecież nie był ubrany w biały kombinezon. Po kilku minutach pojawił się w słynnym białym kombinezonie na tarasie nad kinem, pokazał czerwoną kopertę i wygłosił mowę. Kluczowym zdaniem było: „Za tym człowiekiem ustawcie się w kolejce.” Zgromadzone społeczeństwo w większości nie pamiętało kolejek, które skończyły się przed piętnastu laty, więc nie umiało się ustawić w słynny ogonek. Zaczęło się standardowe polowanie na karty do gry i dantejskie sceny. Szalejący tłum chciał zgnieść Sempa albo zrzucić go z podwyższenia, wyrywano sobie karty z rąk, targano. Nieliczni szczęściarze odchodzili na bok by przeczytać instrukcję i rzucić się w wir gry. Ale i tak nie było co od razu biegać w poszukiwaniu punktów kontrolnych, bo Semp grał na fletni(?) i pokazywał pojedyncze litery na białych kartkach A4, układające się w napis ?GDY. A był to trzeci punkt kontrolny. Zaczęło się bieganie po mieście. Teren tym razem olbrzymi, od Alei Jana Pawła II przez Ogród Saski aż do zbiegu Miodowej i Długiej.
Dawno tyle się nie nabiegałem. Ale jeszcze nie musiałem wypluwać płuc. (Quietus — masz rację, trzeba zacząć jogging.) Znaleźliśmy pięć z dziewięciu punktów kontrolnych i odgadliśmy trzy z czterech zagadek. Czyli 12,5 z 21,5 punktów możliwych do zdobycia (jeśli dobrze policzyłem oczywiście). Tym razem odgadliśmy kolor karty — czarny — wylosowanej przez Anię, najszybszą w biegu po schodach. Najśmieszniejszy punkt kontrolny wymagał wejścia do korytarzyka prowadzącego do WC w KFC, aby przez okno zobaczyć dziewczynę siedzącą na zewnątrz na schodkach z identyfikatorem z szukanym słowem na plecach. Inny ciekawy, to „robotnik” w kamizelce odblaskowej i kasku wygrzewający się w Ogrodzie Saskim na ławeczce. I to w skrócie tyle.
Według oficjalnej informacji kolejna edycja po drugich śniegach…
A oto wiersz, którego początek stanowił opis punktu kontrolnego numer trzy, którego niestety nie znaleźliśmy:
UŁAMEK Z GRECKIEJ PODRÓŻY
GRÓB AGAMEMNONA