Obejrzałem sobie X-Men 3
Jako, że już dość dawno nie byłem w kinie, a w tym, do którego
miałem ochotę się wybrać (Wisła) nic nnego mnie ciekawiącego
nie było, to porzuciłem rozmowę na icku z Chinką z Szanghaju i
poszedłem na seans.
Początek dziwny, coś nie pasowało, ale duuużo później się wyjaśniło
co to było. Fabuła wiadomo, nic specjalnego, ale efekty fajne no i
Halle Berry miała w końcu normalniejszą, jak na ten film, fryzurę.
A oczy Rebecci Romijn-Stamos były rewelacyjne.
Czyli dobry kawałek rozrywki. Ale właśnie co do rozrywki,
zapomniałem po co poszedłem i śmiać zacząłem się dosyć późno, ale z
tych 8 osób obecnych na sali ktoś wkrótce do mnie dołączył, było
raźniej. Ale najlepsza i tak była ostatnia scena. Śmiech na pełen
głos i oczywiście otwarta droga do kolejnej części.
Przy okazji, z czego żyją ci X-Meni, albo byli X-Meni, na przykład
na emeryturze, że mogą siedzieć w parku i grać w szachy (mogą być
metalowe) i mają co jeść, i gdzie mieszkać?
Inna rzecz, to to, że w walce bezpośredniej i tak silne ręce/łapy,
itp. są najważniejsze, a dziewczyny bijąc się, będą równie brutalne
co faceci... Dobrze, że nie w kisielu...
Inny wpis o tym u ekarola.
lemiel@jabber.wp.pl
Komentarze:
Ja właśnie z kinia wróciłam. Jak będę miała nowy szablon to też skrobne coś o tym filmie ;)
Nie podobał mi się. Znaczy taki niespójny jakiś. Mogłbym nie oglądać i nic by się nie stało.
Dodaj komentarz:
Możesz używać Markdown bez obrazków.