Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



czeski język jest łatwy?

31 maja 2006 | 12:55:59 | Kategorie: Tech | Dodaj komentarz | Permalink

Ponad rok temu zobowiązałem się na przygotowanie instrukcji do programu logującego łączności w zawodach krótkofalarskich Atalanta Locator dla kolegów i do rozprowadzenia przez Polski Klub UKF. Po bojach kilku ostatnich dni się udało. Polegało to na przetłumaczeniu instrukcji z języka czeskiego i dołożeniu istotnych z mojego punktu widzenia dodatkowych informacji.
Tłumaczenie było bardzo ciekawe. Teoretycznie rozumie się co znaczą poszczególne zdania w całości, ale jak przyjdzie do poszczególnych słów to pojawia się problem. Ale tu z pomocą przyszedł słownik czesko-angielski.
Mam mieszane uczucia po tym procesie. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej, to koszmarna robota. Tłumaczenie pomocy dla SM z angielskiego było (i jest, bo prace trwają) łatwiejsze. Dodatkowa frajda to pisanie tego w OpenOffice, bo taki akurat miałem kaprys. Myślę jednak, że najważniejsze tu będzie to, czy koledzy będą zadowoleni i będą wykorzystywać program oraz instrukcję.

na drugi dzień po meczu

31 maja 2006 | 09:52:06 | Kategorie: Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Oczywiście wczoraj mało kto oglądał słynny mecz (ja też, ale w pracy nie ma telewizora... ;) ). A dzisiaj rano jak przyszedłem to wszyscy usilnie szukali nagrania bramki strzelonej przez bramkarza... Na szczęście do tej chwili nie trafili na joggera, ale zlitowałem się i ściągnąłem od rafiego jego nagranie, a potem udostępniłem kolegom. Po obejrzeniu filmiku bardzo szybko skończyły się rozmowy komentujące mecz i towarzystwo karnie zabrało się do pracy... Aż dziwne.

Mecz... hahaha

30 maja 2006 | 22:25:06 | Kategorie: Humor | 2 komentarze | Permalink

Wpisy podsumowywujące mecz są rewelacyjne. A kumpel przez gadulca podesłał:
Przylatuje kadra na lotnisko w Niemczech, wychodzi Janas z ekipą i mówi do pilota: nie gaś silników, zaraz wracamy.
Smutne to...

Obejrzałem sobie X-Men 3

30 maja 2006 | 22:17:47 | Kategorie: Kultura | 2 komentarze | Permalink

Jako, że już dość dawno nie byłem w kinie, a w tym, do którego miałem ochotę się wybrać (Wisła) nic nnego mnie ciekawiącego nie było, to porzuciłem rozmowę na icku z Chinką z Szanghaju i poszedłem na seans.
Początek dziwny, coś nie pasowało, ale duuużo później się wyjaśniło co to było. Fabuła wiadomo, nic specjalnego, ale efekty fajne no i Halle Berry miała w końcu normalniejszą, jak na ten film, fryzurę. A oczy Rebecci Romijn-Stamos były rewelacyjne.
Czyli dobry kawałek rozrywki. Ale właśnie co do rozrywki, zapomniałem po co poszedłem i śmiać zacząłem się dosyć późno, ale z tych 8 osób obecnych na sali ktoś wkrótce do mnie dołączył, było raźniej. Ale najlepsza i tak była ostatnia scena. Śmiech na pełen głos i oczywiście otwarta droga do kolejnej części.
Przy okazji, z czego żyją ci X-Meni, albo byli X-Meni, na przykład na emeryturze, że mogą siedzieć w parku i grać w szachy (mogą być metalowe) i mają co jeść, i gdzie mieszkać?
Inna rzecz, to to, że w walce bezpośredniej i tak silne ręce/łapy, itp. są najważniejsze, a dziewczyny bijąc się, będą równie brutalne co faceci... Dobrze, że nie w kisielu...

Inny wpis o tym u ekarola.

billboard z kieszonkowcem

30 maja 2006 | 21:39:13 | Kategorie: Humor | 6 komentarzy | Permalink

Wczoraj wracałem z pracy inną drogą, bo z innego biura. Przy tej drodze wisi ciekawy billboard. Z reklamą kart płatniczych. Pisze na nim, że karty są bezpieczniejsze niż gotówka, ze względu na kieszonkowców. Jest nawet jakiś znaczek, że Policja też zaleca karty.
Ale gwoździem programu jest duże, wyraźne zdjęcie faceta opisanego jako kieszonkowiec. Niby w czapce i zarośnięty, ale nasuwa się pytanie:
Czy stawka za pozowanie do tego zdjęcia była ekstra?

Przypomniał mi się Joey z Przyjaciół, który nie miał kasy i pozował do zdjęć, do jakiejś kampanii związanej z chorobami wenerycznymi, a potem stojąc na tle takiego zdjęcia próbował umówić się na randkę z dziewczyną patrzącą na plakat...

i poleciał Benedetto

28 maja 2006 | 23:53:35 | Kategorie: Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Bardzo dziwnie się przyglądał defiladzie kompanii reprezentacyjnych i orkiestry. Może nigdy nie widział w naszym wykonaniu. W sumie specjalnie dla niego, duża frajda.
Ciekawe czy lotu powrotnego też pilnował AWACS?
Nad moją chatą nie leciał, zaraz ostro po starcie skręcił na południe jak widziałem w powtórce... Poprzednik ostatnim razem też tak leciał.

Mimo wszystko zastanawiam się czy jeszcze do nas wróci, chociaż tylko z czystej ciekawości, bo na 2009 już planują go zaprosić - jakaś 1000-letnia rocznica wyprawy kogoś tam do Prusów, zakończona tym czego się możemy domyślać...

i po długich włosach

27 maja 2006 | 12:37:00 | Kategorie: Życie | 8 komentarzy | Permalink

Po półtora roku zapuszczania i nieznacznego tylko podcinania włosów, zostały skrócone solidnie i już raczej na dłużej. Trochę dziwnie się czuję, ale wiadomo, zmiana solidna. Matka ponarzeka jak mnie zobaczy. Znowu ochrona w pracy będzie się dziwnie przyglądać. A koledzy, którzy mnie nie widzieli z takimi włosami, przeżyją szok.
I najważniejsze - skąd ja wezmę nowe zdjęcie do bannera na joggerze?
Transmission ended.

Nowy podatek wymyślili

26 maja 2006 | 23:05:24 | Kategorie: Varia | 3 komentarze | Permalink

Na siódmym strażniku w krótkich niusach jest link do wiadomości z serwisu Reutera mówiącej o tym, że francuski polityk zaproponował nowy podatek od sms-ów i emaili, a parlament europejski go rozważa.
No pięknie, choroba, francuzi już raz coś takiego wymyślili - nazywa się VAT.

I po wizycie w Warszawie

26 maja 2006 | 22:56:38 | Kategorie: Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Ale z tą wizytą było zamieszanie.
Prohibicja - no to nawet sklepik w bloku krócej wieczorem otwarty, bo jak piwo nie idzie to i klientów nie ma.
W metrze wszystkie bramki rano były otwarte i to w obie strony naraz, bez kasowania biletu.
Autobusy jak w dzień wolny - jakby nie podmiejskie jeżdżące normalnie to wieczorem musiałbym z pół godziny kwitnąć na przystanku w centrum miasta. A kolega w Sulejówku to rano godzinę kiblował na przystanku, zamiast tego spokojnie mógł zjeść śniadanie, a nie kanapki w pracy.
Klient dziś nie pracował, to w projekcie spokojniej...
W mieście pustki, "rdzenni" warszawiacy wyjechali na przedłużony weekend.
Na tvp1 był film w letterboxie (16:9) i napisy zamiast na czarnym pasie, to leciały na filmie.
Nie było dobranocki!
Więcej jakoś nie zauważyłem.

Benedykt i jego uśmiech

26 maja 2006 | 22:39:07 | Kategorie: Varia | 1 komentarz | Permalink

Może się uśmiechać, ale nie z przymrużonymi oczami! I najlepiej żeby nie patrzył wtedy w bok.
Bo jak nie to wszyscy zgodnie twierdzą, że to senator Palpatine...

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl