Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



praca zdalna

30 kwietnia 2006 | 04:29:04 | Kategorie: Tylko mebel | Dodaj komentarz | Permalink

Właśnie zakończyłem pracę. Zdalną. Tunel do firmy, a dalej dwa kolejne. Jakoś działało. Oprócz jabbera z wp i google - może trzeba proxy ustawić, ale w biurze działa bez niego (o, po ustawieniu proxy zadziałało, super!).
Fajnie się tak pracuje jak łóżko jest pod ręką. Pomijając fakt, że praca w środku nocy ma taki sobie sens.
Ciekawe, czy któryś z szefów będzie nam dziękował za sobotnio—nocne zaangażowanie? Ten niższego poziomu być może. Ale to nie ma znaczenia.
Większy art na temat pracy w Polsce, zarobkach, traktowaniu pracowników i wyjazdach za pracą na zachód chodzi mi po głowie, naczytałem się opinii na różnych forach, blogach, znajomi namawiają na wyjazd za kanał La Manche, nawet raport z Computerworldu z ich płatnego archiwum wydobyłem, ale jeszcze nie chciało mi się tego chaosu w głowie uporządkować i spisać.
Bo zachodnie korporacje w naszej kochanej Ojczyźnie zarabiają, a w pracownika inwestują raczej tylko jak jest już bardzo wysoko, a robaczki w outsourcingowych projektach są niestety do zapieprzania do oporu, a nie zarabiania dla siebie pieniędzy i posiadania czasu na ich wydawanie. Chociaż, podobno jedna taka błękitna firma krzywo patrzy na nadgodziny i jeszcze jest firmą, w której można się najwięcej nauczyć. Bo w sumie jak siedzisz nadgodziny, to co, nie radzisz sobie w standardowych godzinach. A nie, że za mało ludzi jest do wykonywania zadań, albo na jednej osobie skupia się czynność sterująca pozostałymi zadaniami i musi ona siedzieć po 12 godzin dziennie, żeby nie mieć tyłów, a wbrew pozorom nie jest to zadanie menedżerskie, tylko zwykłego zamiatacza problemów.
Na szczęście albo i nieszczęście, ja nie muszę tak siedzieć codziennie dłuuugo. Wręcz przeciwnie, czasami całymi dniami nie ma co robić. A człowiek cholery dostaje nudząc się i widząc, że zespół przy biurkach obok ma taki zapieprz, że by się im chętnie pomogło. Ale nie bo wizja jest inna, albo jej nie ma....
A ja chyba pracoholikiem jestem, ale nie mogę się wykazać. Mam się bić o to żeby się móc wykazać, a nie szef powinien chcieć żebym się wykazał?
To jest chore!

Nie mówię żegnajcie, mówię do widzenia

27 kwietnia 2006 | 13:33:50 | Kategorie: Tylko mebel | Dodaj komentarz | Permalink

Tak, ludzie odchodzą z roboty, rozsyłają do wszystkich maile pożegnalne z takim zdaniem.
Chcą być mili. A efekt jest taki, że większość kasuje te maile bo ich to leje - nadawcy nie znają. Nadawcy z bliskimi współpracownikami pożegali się osobiście, z pożegnalnym ciachem albo bez niego.
A inni tacy jak ja, których to śmieszy, komentują to na swój sposób.

Śmieszny jest ten świat!
I dobrze, bo jak na bash—u napisali, czasem w pracy robi się nic, więc człowiek umarłby z nudów.

od przysiadów tyłek rośnie cz. 2

27 kwietnia 2006 | 13:16:14 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Przy okazji kolejnej wizyty na siłowni usłyszałem podsumowanie tytułowej wypowiedzi.
No oczywiście, że rośnie, do tyłu, robi się taki bardziej wypukły, ale z boków się zmniejsza więc sumarycznie obwód maleje.
No to teraz już wiadomo skąd / od czego Mel Gibson ma taki tyłek.
Odniesienie do Gibsona jest ze względu na zapamiętany cytat z jakiegoś filmu przed laty i przez niego parę scen z Zabójczej broni:
- Idziemy do kina z koleżankami - mówi żona do męża.
- Na jaki film idziecie? - pyta mąż żony.
(...)
- A ile razy Mel Gibson pokazuje tyłek? - pada kolejne pytanie.


Cytat nie jest dosłowny, bo nie pamiętam, ale sens wypowiedzi chyba udało mi się przekazać.

wiosna jednak przyszła

27 kwietnia 2006 | 11:49:01 | Kategorie: Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Nowy, jeden z nielicznych plusów pracy od godziny 9:00 — można już chodzić do pracy bez kurtki, w samym podkoszulku. Jak poprzednio miałem na 7:30 to przed siódmą bez kurtki można było solidnie zmarznąć. I tak do połowy czerwca.

Co do ubrania jeszcze. Na trasie wsiadła do pociągu dziewczyna, czerwone buty z wysokimi cholewkami (martensy?) i żółtymi sznurówkami, a do tego czerwona plisowana spódnica i jakiś brązowy bezrękawnik. Dobrze ją zakwalifikowałem do panków? Tylko nie zwróciłem uwagi ile kolczyków miała w uszach, ale po ataku śmiechu, który mnie dopadł jak ją zobaczyłem już nie miałem siły szczegółowo się przyglądać.

szablon

25 kwietnia 2006 | 12:34:30 | Kategorie: Tech | Dodaj komentarz | Permalink

Stef wspomógł mnie w przerabianiu szablonu mojego joggera. Dzięki!
Od orginalnego autorstwa Soila trochę się już różni.
Mam nadzieję, że ewentualnym czytelnikom będzie się podobał i dobrze wyglądał w ich przeglądarkach. Bo mi oczywiście podoba się bardzo.

od przysiadów tyłek rośnie

24 kwietnia 2006 | 22:05:39 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Takie rewelacyjne, absurdalne stwierdzenie usłyszałem dziś na siłowni. Autor oczywiście został przez trenera wyśmiany. Przy okazji został podsumowany za zły sposób robienia tych przysiadów. Ale robił je w pasie - więc gdzieś się nauczył tak robić - i tam pewnie nie pozwalali robić ich bez pasa... Nawet z samym gryfem...
Odkryłem dzisiaj, że jak jestem wyspany to lepiej znoszę ćwiczenia, a nie tak jak przez ostatni miesiąc, że kompletnie nie miałem na nie ochoty i nie było efektów męczarni.

piwo i dokumenty

23 kwietnia 2006 | 21:11:17 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Wracałem z pobierania nauk. Przyszła mi ochota na sok pomidorowy. Późno już, mało co otwarte. Bunkier tylko pozostał. A że on alkoholem stoi to i piwo jakieś postanowiłem nabyć. Nad ladą wisi tabliczka, że sprawdzają dokumenty. No to pani poprosiła o jakiś dokument. Wyjąłem dowód, pokazałem.
Jak pani się doczytała daty urodzenia, to z ust jej się wyrwało: O Matko Boska! Nigdy bym nie pomyślała...
Nie pozostało mi nic innego jak podziękować za komplement...

XD

13 kwietnia 2006 | 23:59:44 | Kategorie: Varia | 13 komentarzy | Permalink

Co znaczy ten skrót(?): XD.
Widzę go w różnych miejscach i nie wiem co znaczy, a jakoś nie znalazłem.
Proszę o nie odsyłanie np. na http://xd.ag.bocznica.org/...

faceci

13 kwietnia 2006 | 21:59:28 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Wracam z pracy, siedzę, rozglądam się po współpasażerach, jak czasami. W centrum wsiada dwóch chłopaków. Nie wiem dlaczego, ale pomyślałem, że są parą. Chwilę się na nich popatrzyłem, jeden z nich to zauważył. Uśmiechnął się, ja też. Po chwili odwróciłem wzrok. Co jakiś czas zaskoczony sytuacją zerkałem na nich. Śmiali się. Przed Dworcem Gdańskim coś mi się pomyliło i myślałem, że o to już Plac Wilsona. Stanąłem przy drzwiach gotowy do wyjścia. Ale, że to nie ta stacja - usiadłem na powrót. A oni wysiadali, ten jeden z uśmiechem na ustach przyglądał mi się z peronu i nawet ze schodów ruchomych...

Wiem, że ten wpis wygląda na jeden z tych, które pisał meer, który nawiasem mówiąc, po zaliczeniu do galerii osobliwości pisze chyba na pierwszym poziomie, bo dopiero jak sprawdziłem, czy jego jog jest jeszcze aktywny, zobaczyłem, że są aktualne wpisy — pora nadrobić zaległości w czytaniu.

Zacząłem się zastanawiać, czy jestem atrakcyjny z wyglądu dla gejów?
Czy może ja jednak jestem gejem?
A może tylko mi się wydawało, że oni są gejami.
A może...?

Nie.

humorystyczny chrzest nowych pracowników

13 kwietnia 2006 | 18:42:06 | Kategorie: Varia | 1 komentarz | Permalink

Właśnie poczytałem "Metro". Piszą o humorystycznych powitaniach nowych pracowników. Pomysły bywają różne. Ale tego rodem z domu pogrzebowego raczej nie musieli drukować. Cytat:
Posadziliśmy nieboszczyków na krzesłach, bo w takiej pozie po jakimś czasie zaczynają jakby chrząkać i ulotniliśmy się pod jakimś pretekstem.
No po prostu jedwabiście!
Ciekawe czy ktoś się do nich przyczepi o ten tekst...

Orginalny tekst znalazłem:
Chrzest w pracy

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl