jogger we własnej domenie
http://joggerpl2.jogger.pl/2006/03/30/zewnetrzna-domena/Hmm. Fajna sprawa. Ale nie skorzystam. Z kilku powodów.
- nazwa.pl, w której zarejestrowałem domenę, nie ma takiego fajnego panelu do obsługi dns jaki jest w home.pl. Szczerze mówiąc to go w ogóle nie ma. A soft serwera (confixx), na który jest wydelegowana moja domena, nie umożliwia wpisania w adresie przekierowania numeru IP. A samo proste przekierowanie http:// w http://lemiel.jogger.pl to nie to samo.
- Założyłem tu bloga właśnie ze względu na społeczność i stronę główną, na której wpisy są najważniejsze a nie jakieś "cuda". Czyżbym był uzależniony od czytania wpisów na stronie głównej?
- Na blogi w innych, własnych domenach zaglądam sporadycznie, ciężko zapamiętać adresy, a tony zakładek zapisywać i otwierać. To naprawdę tylko rodzynki są.
- Oczywiście to, że blog będzie osiągalny w innej domenie w sumie nic nie zmienia, bo pod standardowym joggerowym adresem też będzie dostępny. Ale postanowiłem pomarudzić.
- Do czytania blogów w innych serwisach można przecież używać RSS, ale jakoś nie przypadło mi to jeszcze do gustu.
Wpis uzupełniony po przemyślenianiach w trakcie powrotu z pracy.
wiosna w autobusach
Wracam dzisiaj wieczorkiem z "miasta", Solarisem. Miło, wygodnie, jasno - można poczytać Machinę. Ale coś za ciepło w nogi - włączone ogrzewanie. Uprzejmie poprosiłem kierowcę o wyłączenie - Ja tu mam wyłączone. No nic, otwieram okno, jadę dalej i czytam. Chyba napiszę maila do ztm-u.
W Machinie solidny kawałek o "Tańcu z gwiazdami" bo tak dużą oglądalność ma, 8 milionów widzów - będzie para z pary tańczącej? - Zastanawia się publika oglądając go.
Ja to chyba dziwny jestem, bo wolę oglądać powtórkę "Gliny", albo w pociągu siedzę. Co prawda przegapiłem crash-test bluzeczki Kasi Cichopek, ale jakoś to przeżyję.
poniedziałek, 27 marca 2006
Po 15 miesiącach kombinowania z włosami definitywnie je skróciłem i raczej już takie długie jak były nie urosną.
Nie czuję tego bluesa...
No i chyba lepiej wyglądam...
Lema szkoda, podobnie jak Bielickiej. Ale cóż trudno...
Autentyk czyli Wspomnienia Taternika
Podczas jednego z obozów wspinaczkowych w Tatry pojechaliśmy w rejon Morskiego Oka.
Dotarliśmy pod scianę. Nasz instruktor (jako, że byliśmy przygotowani na wyprawę pod każdym względem) zaproponował, żebyśmy sobie strzelili po jednym - żeby nam się ściana trochę położyła - będzie się lepiej wchodzić.
Towarzystwo nie namyślało się długo i zaczęło kłaść ściany dosyć intensywnie, z czasem flaszki zaczęły topnieć
jedna po drugiej i skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa ocknęła się równo ze świtem zauważyli, że brakuje wśród nich prowodyra libacji - instruktora...
I tutaj następuje wersja GOPR-owców:
Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu a tu jakiś facet na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną...
Dostałem na gg...
Jajko w skorupce
Absurdalnie podstawowa rzecz - jajka są w skorupkach.
Po dzisiejszych zakupach skojarzyłem, że gdzieś tam zalecali nie jeść jajek na miękko z uwagi na ptasią grypę. No i zacząłem się zastanawiać.
Wiadomo w jakich okolicach jajko wychodzi z kury i czym ta skorupka jest z reguły oklejona.
Ale do rzeczy - 12 lat środowiska oraz biologi w dwóch szkołach, kilogramy podręczników i książek okołotematycznych, prasy popularnonaukowej, a ja dalej nie wiem w jaki sposób białko i żółtko znajdują się wewnątrz skorupki. Przecież ona jest jednolita!
Białko z żółtkiem "wchodzą" do określonego kawałka przewodu rozrodczego kury i ścianki tego kawałka "starzeją się", odchodzą od "mięsa" i stają się skorupką? Bo samodzielne żółtka w patroszonej kurze widziałem, więc wygląda mi, że tak to jest, ale jak jest faktycznie to nie wiem.
A ktoś może wie?
widoki w autobusie
Wracam wieczorem z pracy, przychodzę na przystanek. Stoi grupa ludzi. Wśród nich dziewczyna w kozaczkach, spódnicy, płaszczyku, no i clue1 wpisu - ciemne rajstopy z białym, ażurowym wzorem na wierzchu2. Przeszedłem na drugą część przystanku. Podjeżdża 708, wsiadam, stoję w kole na przegubie, a tu wsiada ta dziewczyna, staje obok mnie. Autobus trochę pustawy, no i co się dzieje?
Wszyscy faceci gapią się na jej kolana. Ja też - bo kiedy niby bym zaobserwował jak jest ubrana. W sumie kolanka były całkiem sensowne.
1 - Tak się to pisze?
2 - Kiedy zdążyłem to wszystko zaobserwować? - Należy przeczytać cały wpis. Co prawda mogło być tak jak w kawale o policjantach z drogówki:
Stoją na patrolu, przejeżdża samochód tak szybko, że resetuje im radar. Jeden pyta drugiego:
- Zauważyłeś markę i kolor?
- Nie, ale ładna blondynka siedziała koło kierowcy.
- No. I miała niebieskie oczy...
kanapki z żurawiną
Wczoraj jadłem kanapki dostarczone po to, abyśmy nie snuli się głodni po biurze. Głównym składnikiem była jakaś bliżej nieokreślona wędlina, która jak wiadomo ma smak nijaki. Ale jeden z dodatków polepszających odczucia miał bardzo interesujący smak. Słodki, a jednocześnie lekko kwaskowy, na dodatek lekko z niej kapał i wyglądał jak dżem. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie co to było.
Żurawina pod postacią, nie wiem, rodzaju konfitury. Nie wiem jak to określić, bo dotychczas nie spotkałem się z czymś takim w jadłospisie. Iks lat temu (w mrocznych latach osiemdziesiątych) czytałem o tym w książce o rodzinie Leśniewskich - wiecznie głodne Bąble ją wyjadały. Cytat raczej nie do końca zgodny z orginalną treścią książki: Łapy precz, to żurawina do obiadu - krzyczała Agnieszka.
Od niedawna zauważam słoiczki z czymś takim na półkach sklepowych. Przyjdzie spróbować. Ale czy do kurczaka pasuje? Bo do schabu pewnie idealnie.
Dla niezorientowanych, bo w różnych regionach naszej kochanej Polski różnie nazywa się te owoce (głównie) runa leśnego: żurawina, borówka, borówka brusznica, borówka czerwona. Bo czarna jagoda (borówka czarna) to dla mnie po prostu jagoda. A żurawina to borówka. (W Wikipedii też jest mały chaos w tym temacie.)
A może ktoś zna inne określenia?
ptasia grypa
Cokolwiek się stanie, jedno jest pewne:
Na Białoruś ptasia grypa nie dotrze. Łukaszenka nie da jej wizy.
21 marca 2006 60 sekund na minutę Trójka (PR3)
odkurzacz
Dziewczyny rozmawiają:
Kto ostatni zmieniał worek w odkurzaczu - pyta jedna?
Ja - odpowiada druga.
No bo założyłaś go odwrotnie.
Jak można założyć worek do odkurzacza odwrotnie?
Machina numer zerowy
Przeczytałem w końcu. Od deski do deski. Mniej więcej 2,5 godziny w pociągu.
Przypomina trochę stylem polskiego Maxima, którego niestety już nie ma. Co prawda prawie cała o muzyce, ale ma w sobie to coś. Jedna rzecz mnie tylko śmieszy - ta sesja fotograficzna w stylu lat 30 (?). Trochę na siłę wpasowana.
Chyba znalazłem nowe czasopismo do regularnego czytania. Troche tego już jest:
- Chip
- Świat Radio
- Satkurier
- Science Fiction Fantasy i Horror
- Nowa Fantastyka
- Czas Fantastyki
- ... no i może coś jeszcze?