Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Romuś i Ojciec Dyrektor

30 stycznia 2006 | 15:29:45 | Kategorie: Humor | Dodaj komentarz | Permalink

Tylko obrazek:
Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Coś na wp nie chce przyjść mail rejestracyjny na imageshack-u.

Weekend w Katowicach, dodatek

30 stycznia 2006 | 14:24:10 | Kategorie: Życie | 2 komentarze | Permalink

Może to nie jest śmieszne, ale natłok informacji w tym temacie niektórzy odreagowują.
Zaglądam do kafeterii, chłopaki jedzą śniadanie, na środku stołu dzisiejsze Metro z wielkim zdjęciem zawalonego dachu na okładce.
No i słyszę taki tekst: "Ale jakoś nikt nie mówi ile gołębi zginęło w hali..."

Damskie spodnie

26 stycznia 2006 | 19:06:16 | Kategorie: Życie | 5 komentarzy | Permalink

Miał to być wpis z sensem i w sumie nie bardzo już wiem o czym, a wyszło niewiadomo co.

  • Dzisiaj widziałem kobietę w zaawansowanej ciąży. Była w budynku, więc bez wierzchniego okrycia. Jakie ona miała spodnie! Dżinsy biodrówki, tak głęboko wycięte z przodu, że zaczynały się prawie w kroku. Po prostu straszne. Totalnie aseksualne, zdecydowanie bardziej niż ogrodniczki. A kobieta w ciąży jest przecież taka słodka. Oczywiście nie wtedy jak ma poranne nudności, ale tego się nie spotyka na ulicy.
  • Jakiś tydzień temu na schodach, w którymś CH, widziałem dziewczynę w czerwonych spodniach narciarskich. Białe kozaczki można pominąć. I teraz wiem dlaczego zimowe ciuchy narciarskie są takie drogie. Bo są strasznie seksi. Kto by pomyślał...

Damska toaleta

24 stycznia 2006 | 15:06:06 | Kategorie: Tylko mebel | 4 komentarze | Permalink

Z powodu zimna w męskich toaletach nie ma wody. Panowie zostali poproszeni o korzystanie z toalet damskich.
Muszę przyznać, że to dosyć dziwne uczucie korzystać z damskiej toalety...

Nudy, jak to w korporacji...

23 stycznia 2006 | 14:02:47 | Kategorie: Humor | Dodaj komentarz | Permalink

Poprawa wydajności oczywiście ją zepsuła, więc to wszystko trwa i trwa. Jako, że zasoby dowcipów w necie są spore, to znalazłem coś nowego:

W rodzinie było dwóch synów.
Jeden - pesymista, drugi - optymista.
Na gwiazdkę ojciec dał synowi pesymiście ogromną ilość elektronicznych zabawek, zaś pokój syna - optymisty wypełnił końskimi odchodami.
Następnego dnia przechodzi obok pokojów dzieci i słyszy, że mały czarnowidz płacze.
- Synku czemu płaczesz?
- Bo tyle zabawek i muszeę przeczytać tyle instrukcji obsługi, i pewnie nie ma w nich baterii, i niedługo się zepsują...
Ojciec przechodzi obok drugiego pokoju, a tam synek optymista przerzuca raźno kawałki nawozu, podśpiewując:
- Gdzieś tu jest mój kucyk, gdzieś tu jest mój kucyk!

Dwa kompletnie głupie elfy zabłądziły w lesie. Jeden mówi:
- Strzel, może ktoś nas usłyszy.
Jego towarzysz nie namyślając się wiele strzelił raz, dwa, trzy, cztery razy. Elfy nasłuchują... Nic.
- Strzelaj jeszcze - mówi ten pomysłowy.
- Nie mogę. Strzały mi się skończyły.

Bug numer 1

21 stycznia 2006 | 18:02:32 | Kategorie: Tech | Dodaj komentarz | Permalink

Wysłałem pierwszego bug-a do bugzilli!

Opowieści starszych sióstr

19 stycznia 2006 | 23:52:36 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Starsze siostry mają to do siebie, że jak coś opowiadają, to u młodego lepiej to w wyobraźni wygląda:

  • Ucieczka z Nowego Jorku (w początku lat 80) - fakt film niezły, ale oglądany sporo czasu po opowieści trochę rozczarował.
  • Jak wygląda dziewczyna, z którą umawiają cie na randkę - szkoda gadać.
  • Więcej jakoś sobie teraz nie przypominam.

No i z innej beczki, cholera chyba się zakochałem, od prawie pierwszego wejrzenia. O żesz w mordę!

Ciężka sprawa... To już drugi raz w ciągu tych jedenastu lat, które chyba zaczynają być coś warte. gówno, właśnie 28-go się skończyły.

poweselne reminescencje

17 stycznia 2006 | 00:50:16 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Poszedłem sam, może o to chodziło?
Ślub - nawet znośne kazanie, ksiądz dobry kolega młodego, to się postarał. Aż go sam pochwaliłem, co raczej się nie zdarza. Tylko trochę to za długo trwało.
Lokal - "Tequila" w Suchej Beskidzkiej, całkiem fajny, oczywiście nie na setki ludzi. Na średnią ilość osób w sam raz. Stoły ciekawie poukładane, goście przypisani do miejsc, całkiem trafione. To jest dobry pomysł, zero walki o miejsca. Tylko układający powinni ich dobrze znać, żeby mieli wspólny "język". Jedzenie dobre, jak zwykle za dużo. Zimna płyta praktycznie nie schodzi. Kelnerzy uwijali się jak w ukropie, jak człowiek poszedł tańczyć to potrafili zabrać herbatę albo kawę, którą chwilę wcześniej przyniósł kolega/koleżanka. Ale dostać nową herbatę było trudniej. "Lady Pank" firmowy o nazwie "Brawo" ze sprzętem na midi (perkusja), całkiem sensowny, tylko "Dragostea Din Tei" niech nie śpiewają lepiej, ogólnie w obcych językach, po polsku mogą. Miejsca do tanców nie za dużo, ale wystarczy.
Mnie, singla, posadzono blisko młodych i innych singli. Na przeciwko ładna singielka. Trochę zmęczona, trochę niewygodne buty miała, ale trochę na parkiecie, tfu, kafelki były, poszaleliśmy. Miała ciekawy kolor włosów, taki żółty blond. Oczywiście nie był naturalny, ale był, no, intrygujący. No i te włosy były długie. I całkiem fajny gorset. Wypytałem, nawet chętnie mówiła, o sobie niewiele powiedziałem. No i na koniec nie poprosiłem o numer telefonu, idiota.
Zainteresowałem się jak jej sąsiad z krzesła obok powiedział, że jest fajna (wcześniej myślałem że są razem) i może bym się zainteresował. No to poprosiłem ją do tańca, a on się chyba zazdrosny zrobił i przy następnym okresie rozbrzmiewania muzyki (wiadomo orkiestranci też ludzie pić i jeść muszą) też to zrobił, ale tylko raz. No i miał iść wcześniej, ale jakoś się nie mógł zebrać. Dobrze, że się agresywny nie zrobił, hihi. Ale pierwszy raz odczułem coś w rodzaju "zazdrości" drugiego faceta o kobietę, całkiem interesujące przeżycie.
Do łapania krawata podszedłem bez stresu. Byli tacy co się starali, inni mieli nadzieję, więc co się przejmować.
A co do tańców jeszcze, pierwszy raz poczułem w tańcu podniecenie i w dodatku nie było to tango czy inne mambo, tylko jakieś proste cośtam! (Chyba jakiś kurs będzie potrzebny!)
Ale dlaczego dziewczyny nie ubierają / nie zabierają ze sobą wygodniejszych butów niż te ładne oficjalne. Przecież potem i tak nikt nie patrzy, albo spod sukienki nie widać, a tylko szkoda stóp.
Następnym razem - tylko czy będzie i kiedy - nie piję alkoholu. Trzeba sprawdzić działanie organizmu przy "wstrząsach" i całonocnej imprezie.
Rodzinka stwierdziła, że z rachunku prawdopodobieństwa wynika, że następne ma być moje. Hahaha!
Bez problemów ze snem przetrwałem całą noc, do 8 rano. Sukces!
No i na koniec ojciec mnie objechał, że się nie postarałem. No i chyba muszę przyznać mu rację.
Teraz czekam na link do zdjęć, 700MB do ściągnięcia z Londynu. Może inne będą w kraju, albo na jakiejś płycie. Dużo tych cyfrówek było, moja została niestety w domu.

ojciec ma rację

16 stycznia 2006 | 22:06:33 | Kategorie: Życie | 2 komentarze | Permalink

Ojciec miał rację, jestem głupi baran!

kibelek w biurowcu

16 stycznia 2006 | 10:19:40 | Kategorie: Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Kibelek na 8 piętrze chyba jest kultowy. Tak jak niegdyś ten wyremontowany na parterze w drugim bloku slamsów przed ich remontem. Tłumy nonstop.
A przy okazji to fajnie mieszkało się na slamsach.

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl