Bicykl(7) , Ciuchy(10) , Humor(75) , Jedzenie(36) , komentarze(3) , Kultura(63) , Miniblog(144) , Mozilla(5) , Nauka(18) , Polityka(16) , Praca(12) , Radio(9) , SeaMonkey(2) , Skrzaty(3) , Tech(151) Tylko mebel(32) , Varia(291) , Zabawki(2) , ziewnik(45) , Zwierzaczki(7) , Życie(330) , London story(4)



Święta idą...

23 grudnia 2005 | 15:53:58 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Dla mnie praktycznie zgasło Słońce. Ale Wam życzę wszystkiego naj!

no to ....
smacznego jajka ...... no dobra - to już było w tym roku
a teraz pora na
tłustego mikołaja z wielkim worem na ja.....
..... na prezenty
wesołych, spokojnych świąt

Niusletery

22 grudnia 2005 | 20:24:24 | Kategorie: Varia | Dodaj komentarz | Permalink

Ktoś mnie zapisał na niusleter kulturystyka24.pl. Jeszcze na stary adres. Spam czy celowe działanie?

Motywowanie podwładnych, odcinek numer nieznany

22 grudnia 2005 | 19:47:47 | Kategorie: Tylko mebel | Dodaj komentarz | Permalink

Grupa przy okazji spotkania świątecznego została pochwalona, wymienieni przodownicy pracy w zmiataniu problemów wywołani na środek i obdarowani...
Jako że szef ma podobno poczucie humoru i możliwość na gest odpowiedni, więc wszyscy spodziewali się czegoś fajnego i konkretnego.
Były to fajne zestawy...: szczotka i szufelka w firmowych kolorkach. Czyli robotnikom fizycznym, którym pracy nie miał kto zorganizować, pokazano gdzie ich miejsce.
A podobno mamy dobrego szefa - według słów jego szefa, ale według podwładnych - beznadziejnego...
Bo on nie miał dla nas czasu, ale może będzie miał, za pół roku...

Sylwester: kapusta kiszona i szampan

22 grudnia 2005 | 10:06:42 | Kategorie: Życie | 2 komentarze | Permalink

Kupuję dziś mandarynki w warzywniaku. I słyszę taką rozmowę:
Kobieta w kolejce: Poproszę 2 kilogramy kapusty kiszonej.
Sprzedawca: W wiaderku?
K: A ile jej jest?
S: 3 kilogramy.
K: To za dużo.
S: Nie za dużo, na Sylwestra pani wystarczy.

I tak oto poznałem nową potrawę na imprezę sylwestrową. Nie wiem dlaczego, ale teraz nie wydaje mi się to już takie śmieszne jak po odejściu od stoiska...

Wtorek, druga zmiana

20 grudnia 2005 | 23:13:57 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Od rana w capital city padał śnieg. Koło 11 było go już tyle, że wszystko co mogło jeździło i chodziło jakby nie mogło. Ale że autobusy też wolniej jeździły, to na przystanku zgromadził się mały tłumek, ledwo wszyscy wsiedli, ciasnota jakiej jeszcze nie widziałem. Ale dociążony autobus to kierowca mógł pozwolić sobie na szybszą jazdę i dłubanie w nosie, co fajnie było widać w lusterku...

W pracy o dziwo miałem dziś co robić. Ale oczywiście bez przesady. Z tym że od jutra będzie gorzej, bo będzie nas tylko dwóch. Dziś podobno miały być rozmowy z kandydatami. Ciekawe czy i kto przyjdzie? I na jak długo?

Mały boss tłumaczył mi, że nie mam czego żałować braku dostępu do szkoleń, bo to raczej niemiły obowiązek. Musiałem mieć bardzo ponury wyraz twarzy no i chyba ten mój opis na gg swoje zrobił. Mało przekonujący miał ton. Z mojej analizy wynika jednak, że marne widoki na jakiekolwiek szkolenia. Muszę zapytać innego traktora.

Ale niespodziewanie humor poprawił mi się - aż się zdziwiłem - po przeczytaniu opowiadania Bo to jest wojna, rzeź i rąbanka! z najnowszego numeru Science Fiction Fantasy i Horror. Dwumetrowy krasnolud, długie czarne warkocze i tylko po 15 minutach rozanielona kobieta...

Już wiem dlaczego nie ma w sprzedaży Symfonii C++. Bo jest Symfonia C++ Standard. Już została dla mnie kupiona, ale w rękach będę ją miał dopiero pewnie w wigilię. Grubsza, w jednym tomie, na końcu każdego rozdziału ćwiczenia. Mam tylko nadzieję że język podstawowej treści rozdziałów się nie zmienił i dalej będzie to się czytać jak powieść sensacyjną (jak to gdzieś wyczytałem), czyli że autor nie zepsuł dzieła stworzonego z iską bożą jak to powiedział Grześ D.

brrrr...

19 grudnia 2005 | 23:19:58 | Kategorie: Tylko mebel | Dodaj komentarz | Permalink

Dzisiaj firma dała pracownikom kosze świąteczne z łakociami i w okolicach 17 dziki tłum z koszykami wysypał się z budynku rozchodząc się w różne strony. Ale fajnie ludzie się przyglądali w środkach transportu zbiorowego.. Hihihi!
Ale i tak przez pół dnia nie było co robić w pracy. Jak to możliwe Managed Systems, outsourcing i takie dno. I mam podły humor, do tego stopnia że nawet Wyborczą kupiłem, ale jak to zwykle bywało, dzisiaj też jej jeszcze nie przejrzałem. Ciężko się zebrać. A na śliczny opis na gg (jabbera mi szkoda) z potrojonego słowa na k, zareagował z niepokojem jeden z kumpli. Jutro będę czytał książkę "Java od podstaw do technologii", niech się ktoś przyczepi tylko...

Odwiedziłem dziś 4 (słownie cztery) mega-księgarnie i w żadnej nie było "Symfonii C++" Grębosza. Trochę mnie to zaskoczyło. W sumie w księgarniach internetowych też cienko z dostępnością... Szkoda że w tym roku już giełdy komputerowej nie będzie, bo tam by pewnie była. To ma być podobno fajna lektura do poduszki... Jak to Grześ D. polecał. Grześ, który wydaje mi się że jest gejem... Kurcze, kolejny facet którego o to podejrzewam...

Ostatnie dni i tygodnie

18 grudnia 2005 | 23:07:23 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Dojrzałem, dorosłem, jakby tego nie określać, moja psychika się zmieniła. Czuję się tak dziwnie jakbym wpadł, a nie wpadłem, bo podobno wtedy człowiek tak z dnia na dzień dorośleje. I spotkał mnie mały wstrząs. Światem rządzą całkiem inne wartości. A tak miło żyło się w nieświadomości... Szkoda. Ale trudno. Doświadczenie zdobywa się z czasem, a to trwa. A kurczę ja taki stary już jestem... Ale w sumie młody, na tyle ile mam nie wyglądam, dwa lata temu dawali mi 13-14 lat mniej niż mam, fajnie było...

Kraków i okolice

18 grudnia 2005 | 23:06:38 | Kategorie: Nauka, Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Spotkałem się z Mariuszem po półtora roku od ostatniego spotkania. Wymiana informacji i pewnych spostrzeżeń przy piwie. Było fajnie. Wsiadłem do pociągu, bilet weekendowy bez miejscówki, ale miejsce siedzące mam bez problemu. Właśnie siedzę i to piszę.

Co śmieszniejsze Michał też chciał się ze mną spotkać, ale w capital city, a ja akurat pojechałem męczyć się w murach uczelni.

Zajęcia też fajne, anegdotka o tym jak to było z wprowadzaniem NIP-u. A przy okazji muszę sprawdzić kim dokładnie był Tadeusz Syryjczyk, bo to za jego czasów się odbywało. Wszyscy mamy numer PESEL, firmy mają REGON, nie wszyscy (np. małoletni) mają NIP, ale to on mimo wszystko ładnie stał się głównym kluczem głównym tabeli z danymi osobowymi osób fizycznych albo prawnych...

Studia podyplomowe

18 grudnia 2005 | 23:06:12 | Kategorie: Nauka | Dodaj komentarz | Permalink

Wydawałoby się że jak człowiek za nie zapłaci odpowiednio to będzie chciał na nich skorzystać jak najwięcej. Ale wpojone przez pięć lat normalnych studiów przyzwyczajenia nie chodzenia na wykłady, albo spóźniania się czy przychodzenia/wychodzenia w połowie, nie da się tak łatwo wyplenić. A na takich studiach często wykłady niosą tą dawkę wiadomości, którą ciężko łatwo znaleźć w popularnych podręcznikach, a która jeszcze łatwiej jest przyswajalna jak ma jakieś powiązanie z sytuacjami z rzeczywistości, z którymi dany student się spotkał. To wygenerowało u mnie wniosek, że jeśli podczas studiów nie rozpoczęło się pracy, to nie ma sensu zaraz po nich iść na takie studia. Trzeba trochę "obeznać się z rzeczywistością" i "zgubić" przyzwyczajenia z normalnych studiów, czy to dziennych czy zaocznych. Chociaż osoby po zaocznych powinny mieć trochę inne podejście, bo z reguły też za studia zapłaciły. Ale nie zazdroszczę im wstawania przez pięć lat o świcie w soboty i niedziele...

Odwiedziny na południu

18 grudnia 2005 | 23:05:39 | Kategorie: Życie | Dodaj komentarz | Permalink

Wyjazd z aglomeracji, zwłaszcza w zimie powoduje często dziwne zaskoczenie tym że w mniejszych miejscowościach wygląda to wszystko inaczej. Na przykład że drogi nie są tak często odśnieżane, albo ciepło do C.O. nie jest dostarczane przez całą dobę z elektrociepłowni. Przez kilka lat jeździłem w częste odwiedziny poza aglomerację i jakoś nie rzucało mi się to tak w oczy, dopiero teraz. Cóż na starość zwraca się uwagę na inne rzeczy. Ale czy w aglomeracji można liczyć na to że pług odśnieżający twoją uliczkę wjedzie na twoją posesję jak mu otworzysz bramę, żeby cała uliczka była odśnieżona? Przypomina to zimę w miasteczkach z amerykańskich filmów i historyjkę o człowieku który wybudował dom w Beskidach i jego malejący zachwyt nad mieszkaniem w górach wraz z kolejnymi opadami śniegu i odśnieżeniami wjazdu na własną posesję.

« Wcześniejsze wpisy | | Nowsze wpisy »

lemiel@jabber.wp.pl

nie ma mnie

mail: lemiel na wp.pl